Wirus afrykańskiego pomoru świń wciąż straszy. Na razie w formie przyczajonej, bo zimą nie atakuje gospodarstw, ale wciąż jest aktywny wśród dzików. Rolnicy nie mają wątpliwości, że w cieplejszej porze roku, kiedy jego namnażanie jest większe, znów zacznie siać spustoszenie w trzodzie chlewnej. W trakcie dyskusji na ostatniej sesji Rady Powiatu bialskiego, radny Marek Sulima podkreślił, że choć wiele się zmieniło w ciągu ostatnich miesięcy, to jednak dużo problemów pozostało nie rozwiązanych. Sytuacja rolników pogarsza się z każdą kolejną specustawą, mającą za zadanie walkę z rozprzestrzenianiem się ASF.

Dotychczasowe statystyki w powiecie bialskim są przerażające: 42 ogniska choroby, tysiące wybitych w związku z tym świń, ponad 1400 oświadczeń o likwidacji hodowli. Pod tym względem ubiegły rok był dla powiatu wyjątkowo trudny.

- Były organizowane spotkania i debaty, przyjeżdżali na nie ministrowie i inne ważne osoby z ministerstwa rolnictwa, ale nic to nie dało. Problem z afrykańskim pomorem świń i jego skutkami nadal istnieje i nasila się wraz z kolejnymi ustawami o zwalczaniu ASF. Przepisy zamiast pomagać utrudniają życie rolnikom i działają na ich szkodę – mówił Marek Sulima, przewodniczący komisji rolnictwa w zarządzie powiatu.

Jako przykład podał rolnika z Rogoźnicy, który ostatnio u niego interweniował. Kontrolujący gospodarstwo lekarz weterynarii zauważył w rejestrze wjazdów na posesję brak wpisu o dwóch wjazdach i wyjazdach. Ponadto stwierdził, że w okresie 3-miesięcznym rolnik zakupił za mało środka dezynfekującego i w raporcie z kontroli wpisał, że gospodarstwo nie spełnia wymogów bioasekuracji.

- Jeśli zdarzyłoby się, że w tej miejscowości wybuchłoby ognisko ASF, rolnik ten nie dostałby odszkodowania za wybite stado świń – podkreśla Sulima. Jego zdaniem, jeśli w czasie kontroli lekarz weterynarii zauważy nieprawidłowości, powinien dać rolnikowi czas na ich naprawienie, np. dwa tygodnie, a sankcje nakładać dopiero przy niedostosowaniu się do zaleceń. Dodaje, że 19. rolników z powiatu bialskiego nie otrzymało odszkodowań za zlikwidowane stada świń właśnie z powodu wpisów o braku bioasekuracji, choć dotyczyły one drobnych uchybień.
Rolnicy mają za złe lekarzom weterynarii to, że wymagają dokumentacji, faktur i paragonów za maty, środki dezynfekcyjne, leki zakupione jeszcze w roku 2015 i 2016. Z tej dokumentacji na dzień dzisiejszy są rozliczani hodowcy. To najczęściej za brak mat, czasami za brak jednej butelki płynu dezynfekującego, za brak prawidłowej dokumentacji gospodarze są karani mandatami i wpisami do rejestru kontroli o „braku bioasekuracji”.

Hodowcy nie rozumieją także dlaczego za bioasekurację płacą z własnych, ciężko wypracowanych pieniędzy, podczas gdy choroba zwalczana jest z urzędu. Czują, że te pieniądze wyrzucają jak w błoto, bo za kilka tygodni czy miesięcy może się okazać, iż jednak wybicie świń jest konieczne. Resort rolnictwa tylko obiecuje zwrot poniesionych kosztów, a tak naprawdę pieniędzy tych nie można wyegzekwować.

Marek Sulima zauważa, że tylko rolnicy są obarczeni odpowiedzialnością, tymczasem nikt nie odpowiada za brak odstrzału sanitarnego dzików i za nieprawidłowe podejście do znalezionych padłych dzików. W wielu przypadkach miejsca takie pozostają nieoznakowane i niezabezpieczone. Zwłoki zwierząt leżą po kilka dni, a nawet tygodni i za to nikt nie odpowiada.

Przewodniczący komisji rolnictwa zgłosił potrzebę zorganizowania debaty z udziałem rolników i przedstawicieli ministerstwa rolnictwa oraz innych decyzyjnych osób, na temat sytuacji hodowców trzody chlewnej w związku z walką z wirusem ASF.

- Rolnicy chcą, aby ktoś wytłumaczył im na czym polegają nowe przepisy, z jakimi obowiązkami są związane, czy otrzymają zwrot kosztów bioasekuracji i w jakiej wysokości. Nadal jest wiele spraw nie rozwiązanych. Hodowcy często nie mają gdzie sprzedać tuczników, a ceny żywca wynoszą 3,50 zł za kilogram, czyli są na granicy opłacalności. Warto, aby ktoś z rządu przyjechał i posłuchał rolników, zobaczył jaka jest rzeczywistość – podsumowuje Marek Sulima.

Debata miałaby zostać zorganizowana na początku marca.

- Przychylam się do tego pomysłu. Wiele jeszcze pozostało do zrobienia w sprawie ASF. Samorząd nie podejmuje decyzji, ale jesteśmy po to, aby informować o problemie władze na najwyższym szczeblu. Zorganizujemy debatę, na którą postaramy się zaprosić jak najwięcej decyzyjnych osób – powiedział Mariusz Kiczyński, przewodniczący Rady Powiatu.

/mb/

DSC_0206_wynik
DSC_0207_wynik
DSC_0203_wynik
  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Radzyń Podlaski

Redaktor prowadzący - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

Biała Podlaska

Redaktor prowadzący - Marcin Kozarski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-825

Parczew

Redaktor prowadzący - Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Współpraca:

Małgorzata Brodowska (dziennikarz)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin