ogloszenia

W kwietniu 55-letniego Dariusza W., prokuratura oskarżyła o maltretowanie żony. Ale 53-letnia Danuta nie doczekała ukarania męża. Zamordował ją dwa dni przed procesem. Jak to się stało, że poniżana i bita kobieta, nie dożyła rozprawy? I czy były sygnały, świadczące o tym, że małżeński konflikt osiągnął poziom krytyczny?

 

Dariusz pierwszy raz uderza Danutę w twarz, świeżo po ślubie. Przyznaje się do tego, podczas przesłuchania w sprawie o znęcanie się. Mówi, że żona się z nim często kłóci, ale on nie chce się denerwować, więc „wychodzi z psem na spacer”. Danuta nie reaguje na wezwania do złożenia zeznań, wreszcie oświadcza, że nie jest zainteresowana postępowaniem.

 

Jak jest pijana, to sama się przewraca

 

Dariusz tłumaczy, że żona „jak jest pijana, to sama się przewraca”. W sądzie wyznaczają rozpoczęcie procesu na 19 lipca. Rozprawa zostaje odroczona, Danuta już od dwóch dni nie żyje. Dzień później policja przywozi jej męża do sądu, na posiedzenie aresztanckie. Jest podejrzany o zabójstwo. Zachowuje się spokojnie, na nic się nie uskarża, nie ma adwokata.

 

Dariusz trafia na trzy miesiące do aresztu. Są dowody z oględzin, z zabezpieczonych śladów, prowadzącym postępowanie udaje się odtworzyć przebieg zdarzeń. - Mężczyzna składa wyjaśnienia zbieżne z tymi ze śledztwa, podaje przy tym swoją wersję wypadków – relacjonuje zastępca prokuratora rejonowego Marzena Wojtuń.

 

Pół roku wcześniej do W. na wywiad środowiskowy przychodzi pracownik socjalny. Rodzina jest po opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Danuta dostaje alimenty od męża, a z MOPS zasiłki jednorazowe i zasiłek stały. Ma umiarkowany stopień niepełnosprawności i problemy z alkoholem. By temu zaradzić, przechodzi nawet terapię stacjonarną, na oddziale uzależnień.

 

Dariusz jest rencistą, pracuje dorywczo, popija. Pracownica MOPS-u zauważa na twarzy kobiety „liczne zasinienia i zadrapania”. Danuta mówi, że pobił ją mąż. Ośrodek zwraca się do prokuratury o jak najszybsze podjęcie czynności, mając na względzie jej bezpieczeństwo. Anna Wasak, rzeczniczka urzędu miasta uważa, że pracownicy socjalni spełnili należycie swoją rolę – Uczyniliśmy wszystko co w naszej mocy, rodzina była monitorowana od wielu lat – oznajmia.

 

 

Nie robi zakupów, nie gotuje, nie zarabia

 

Rodzina W. jest znana policjantom, którzy wiele razy przyjeżdżają tam do domowych awantur. Sprawą zajmuje się też Zespół Interdyscyplinarny, brakuje jednak „współpracy państwa W. z członkami grupy roboczej”. Danuta długo kryje męża. Siniaki i zadrapania na szyi, głowie i rękach, biorą się więc z przeróżnych zdarzeń losowych.

 

A to pies pociągnął ją na smyczy i się przewróciła, a to buty miała zbyt śliskie, a to nieszczęśliwie spadła ze schodów, a czasem miała po prostu zawroty głowy. Jest jeszcze coś. To nałóg, który potwornie wyniszcza Danutę. „Myślę, że ta kobieta nawet często nie wie, co się wydarzyło w jej domu i nic nie powie, bo zwyczajnie nie pamięta” - ocenia pracownik socjalny.P1090607A

 

W lutym pracownica MOPS ponownie zagląda do mieszkania W. Danuta oświadcza jej, że już nie będzie zatajać prawdy, pozwala nawet zrobić zdjęcia swej mocno posiniaczonej twarzy. Dom jest w opłakanym stanie. Panuje w nim tak dotkliwy fetor, że trzeba później prać odzież.

 

Dariusz twierdzi, że żona go irytuje, bo nie sprząta, nie dba o dom, nie robi zakupów, nie gotuje i nie zarabia a pieniądze wydaje na alkohol. W rozmowie z policjantami jest „opanowany”. Danuta mówi, że w okresach abstynencji mąż dręczy ją psychicznie. Pracownicy socjalni mają wrażenie, że celowo zaniża jej samoocenę, by znów zaczęła pić.

 

 

Brak zagrożenia dla zdrowia i życia, małżonkowie zostają pouczeni

 

Przyjeżdżającym na interwencje policjantom Dariusz tłumaczy, że „żona leczy się na depresję i czasami bywa nadpobudliwa”. - W rodzinie były problemy i Niebieska Karta – informuje sierżant sztabowy Piotr Woszczak, zastępujący oficera prasowego komendy policji. W 2013 r., w rubryce dotyczącej przemocy fizycznej zapisano: „popychanie, uderzanie, wykręcanie rąk, duszenie, policzkowanie”. Przy psychicznej widnieją: „wyzwiska, groźby, krytyka, poniżanie, znieważanie”.

 

Danuta mówi, że mąż przepija rentę i wszczyna awantury. Krzyczy: „śmieciu, kurwo, szmato”. W 2014 roku postępowanie w sprawie znęcania się zostaje jednak umorzone, ze względu na „brak danych, dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa”. Wcześniej wydane jest postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia.

 

W marcu 2016 roku pracownik socjalny wszczyna kolejną procedurę „Niebieskiej Karty.” - We wrześniu, po upływie sześciu miesięcy, decyzją przewodniczącego Zespołu Interdyscyplinarnego, z uwagi na brak przesłanek świadczących o przemocy, procedura zostaje zakończona – wyjawia P. Woszczak. Dariusz zwierza się dzielnicowemu, że „raz z bezsilności” uderzył żonę, gdyż przepija pieniądze i nie mają z czego żyć.

 

Dzielnicowy nie pamięta, by pokrzywdzona potwierdziła, że mąż stosuje wobec niej przemoc, choć „raz widział na jej twarzy zasinienia”. Wcześniej, podczas jednej z interwencji okazało się nawet, że to sama „zawiadamiająca uderzyła męża, za to, że pije”. Funkcjonariusze pouczyli więc strony i odjechali, nie stwierdzając zagrożenia zdrowia lub życia.

 

 

Ludzie przywykli, oboje żarli się od dawna

 

Zarzuty znęcania się prokuratura stawia Dariuszowi dopiero w marcu 2017 roku. Niestety, materiał dowody jest dość kruchy, przede wszystkim nie ma zaświadczeń lekarskich a pokrzywdzona nie składa zeznań. Są jednak fotografie obrażeń twarzy Danuty i informacje zgromadzone wcześniej przez policjantów i pracowników socjalnych.

 

P1090611APod koniec kwietnia prokuratura oskarża Dariusza o fizyczne i psychiczne znęcanie się. Z dokumentacji wynika, że do czynów dochodziło w okresie od 6 grudnia 2013 roku do 27 stycznia 2017 r. Prokurator referent ustala, że pokrzywdzona była bita i wyzywana. - Z opisu czynów nie wynika, by miały one jakiś szczególnie drastyczny charakter – zauważa szef prokuratury Janusz Syczyński.

 

Nikomu zatem nie przychodzi do głowy, by stosować środki zapobiegawcze. Tymczasem Dariusz dwa dni przed wyznaczonym terminem rozprawy dusi żonę, po czym kładzie się spać. Potem, jak gdyby nigdy nic, wzywa pogotowie. Mówi, że mu umarła. Lekarz o zgonie powiadamia policję, na polecenie prokuratura przeprowadzona zostaje sekcja. Mężczyzna w chwili zatrzymania jest trzeźwy.

 

Sąsiedzi opowiadają, że przed zbrodnią, w mieszkaniu wybuchła awantura tak wielka, że krzyki słychać było, aż na zewnątrz budynku. Ale że przywykli, to nie robiono afery. Mówią, że oboje małżonkowie żarli się już od dawna. I że nie doszłoby do tragedii, gdyby mieszkali oddzielnie. A tak „nieszczęście się stało”.

 

By wyjaśnić, czy w sprawie niczego nie zaniedbano, policja wszczyna własne, wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. - Niezależnie od śledztwa prowadzonego przez prokuraturę, zgodnie z decyzją komendanta powiatowego, wdrożone zostały czynności wyjaśniające, w sprawie niesporządzenia w 2017 roku, procedury niebieskiej karty w tej rodzinie – potwierdza P. Woszczak.

 

(mg),

Fot: pixabay, MP

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Radzyń Podlaski

Redaktor prowadzący - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

Biała Podlaska

Redaktor prowadzący - Marcin Kozarski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-825

Parczew

Redaktor prowadzący - Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Współpraca:

Małgorzata Brodowska (dziennikarz)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin