Na murach kościoła Św. Anny Radzyniu Podlaskim wisi gablota, a w niej plakat z podobizną jednego z kandydatów na radnego rady miasta. W sali parafialnej odbywa się spotkanie z tymże kandydatem. Kuria Diecezji Siedleckiej nie widzi w tym najmniejszego problemu, a przynajmniej tak zapewnia jej rzecznik.

 

 

Plakaty zapraszające na spotkanie z kandydatem Jakubem Hapką, organizowanym w sali parafialnej przy kościele Św. Anny wzbudziły lekką konsternację. Czy pomieszczenia parafialne są właściwym miejscem na spotkania wyborcze, nawet jeśli chodzi nie o stricte polityczne głosowanie, a o wybory uzupełniające do rady miasta? Zapytaliśmy o to rzecznika właściwej kurii, ks. kan. Jacka Świątka. Okazuje się, że według niego nie ma niczego niestosownego w wykorzystywaniu sali parafialnej do tego typu spotkań, zwłaszcza że chodzi o wybory na szczeblu lokalnym. - Inaczej sprawa miałaby się, gdyby chodziło o sprawy polityczne, czyli wybory ogólnokrajowe – mówił ks. kanonik.

- W sali parafialnej w Siedlcach bodajże były organizowane spotkania w sprawie budżetu obywatelskiego i nie ma w tym nic złego, a to przecież też sprawa związana z miastem i życiem społecznym – mówił rzecznik kurii. - To wynika chociażby z katolickiej nauki społecznej. Kategoria uczestnictwa czyli partycypacji w życiu społecznym zezwala na to, by katolicy, bo oni też są wyborcami, mieli możliwość spotkania się i dopytywania się, czy ich reprezentanci będą kierować się nauczaniem Kościoła w swoich poczynaniach.

 

41Czy w takim razie każdy mógłby się spotkać w takiej sali z zainteresowanymi katolikami, aby mogli oni sprawdzić wyznawane przez niego poglądy? Okazuje się, że niekoniecznie. Tylko ci, którzy w swoim programie są zgodni z nauczaniem Kościoła. Na pytanie więc, czy nie wydaje się księdzu kanonikowi, że organizowanie spotkania z jednym tylko kandydatem nie jest w pewien sposób jego wskazywaniem, ks. kan. J. Świątek odparł, że w żadnym razie. Po prostu nie każdy może w tej sali się zaprezentować. Dlaczego nie?

- Bo nie. Na litość boską, czy pani sobie wyobraża, przepraszam, to będzie taki odjazdowy argument, ale czy pani sobie wyobraża, że w ramach zapoznania z nowymi nurtami muzycznymi w sali parafialnej organizuje się koncert Behemota? - zadał w ramach przykładu dość retoryczne pytanie ks. kanonik.

 

Szczerze – nie wyobrażam sobie. Nie tylko z tego względu, że czego jak czego, ale nowych nurtów muzycznych funkcjonujący w gatunku znanego od lat 80. ub. wieku death metalu zespół z pewnością nie prezentuje. Niezależnie od tego jednak ta ekstremalna choć barwna argumentacja rzecznika kurii nie ma zbyt wiele wspólnego z sytuacją omawianą, czyli spotkaniami z kandydatami do rady samorządu. Na szczęście udało się zejść na bardziej realistyczny poziom i ustalić, dlaczego w udostępnianiu sali jednemu, a nie wszystkim kandydatom nie ma niczego złego.

- Nie każdy w rozeznaniu akurat w tym momencie księdza, który udziela w ramach wspólnoty parafialnej tej sali spełnia wymogi w związku z katolicką nauką społeczną, w związku z tym nie każdy kandydat otrzyma takie pozwolenie, żeby mógł w ramach wspólnoty parafialnej zorganizować spotkanie wyborcze – wytłumaczył rzecznik kurii.

 

 

Pełna jasność – decyduje ksiądz proboszcz

 

Z argumentacji rzecznika kurii wynika jasno, że spotkania z kandydatami w kampanii tak, a za dobór tychże odpowiada proboszcz. Wprawdzie w portalu gosc.pl nieco inne zdanie wygłaszał katolicki publicysta Bartłomiej Łoziński, pisząc o głośnej kilka lat temu sprawie organizowania spotkań działaczy PiS w parafiach właśnie:

„Kodeks Prawa Kanonicznego i inne dokumenty kościelne jasno wskazują, że kapłan nie tylko nie może należeć do żadnej partii, ale też nie powinien za żadną agitować. Z zasady autonomii państwa i Kościoła wynika też, że pomieszczenia kościelne, w tym sale katechetyczne, nie powinny być wykorzystywane na działalność polityczną, szczególnie w czasie kampanii wyborczej, ponieważ oznacza to opowiedzenie się proboszcza za daną partią.” źródło: /http://gosc.pl/doc/942978.Parafia-to-nie-miejsce-agitacji/

 

No, ale tu o partiach mowy nie ma, prawda? Nie udało nam się niestety skontaktować z ks. proboszczem Henrykiem Ochem, więc nie wiemy, czy inni kandydaci zgłaszali się do niego z prośbami o udostępnienie sali. Jeśli nie, to może czas nad tym pomyśleć? Żaden z nich, a przynajmniej oficjalnie, nie jest kandydatem politycznym i chyba żaden nie jest nauce Kościoła wbrew, więc być może również przejdą pozytywnie weryfikację i będą mogli spotkać się z mieszkańcami w gościnnej parafialnej sali. W końcu, jak mówi ks. kan. Jacek Świątek – to jest pluralizm.

- Każdy z nas różnymi sposobami próbuje dotrzeć do różnych grup ludzi, rozumiem to, są różne metody i sposoby. Jedni dlatego, że nie czują się związani z Kościołem, będą organizować spotkania w innych salach, to jest pluralizm. Katolicy mogą zapoznać się z kandydatami, którzy być może będą reprezentować ich jako katolików i katolikom nie można odmawiać prawa opinii – podkreśla rzecznik kurii.

 

 

Plakat Andrzeja Dudy w gablocie kościelnej to „niezręczność”

 

Ponieważ na początku naszej rozmowy rzecznik kurii stwierdził, że inaczej sprawa wyglądałaby, gdyby mowa była o wyborach ogólnokrajowych, dopytaliśmy o plakat wyborczy kandydata, a dziś prezydenta Andrzej Dudy, który swego czasu zawisł w gablocie kościoła Św. Anny. Tu już trudno mówić o sprawach lokalnych, wybory prezydenckie to w końcu polityka, i to na najwyższym poziomie. Jak się jednak okazuje, taki udział parafii w kampanii też można wyjaśnić.

- Z całym szacunkiem miałem możliwość kontaktu zarówno z osobą sprawującą obecnie urząd prezydenta, jak i z osobą sprawującą poprzednio urząd prezydenta, miałem możliwość dyskutowania z obydwoma i osobiście, prywatnie powiem krótko – jeśli ktokolwiek miałby być zbliżony do nauczania katolickiego, czyli katolickiej nauki społecznej, to na pewno nie byłby to pan Komorowski – wyjaśniał ks. kanonik.

Tyle w kwestii oceny obu prezydentów. Co do wiszącego w gablocie kościelnej w trakcie kampanii plakatu wyborczego ówczesnego kandydata Andrzeja Dudy, okazuje się, że jednak nie jest to nic takiego. - Moim prywatnym zdaniem nie jest to przestępstwo, ani nie jest to grzech ciężki, raczej niezręczność – stwierdził rzecznik kurii.

Po prostu - zwykła niezręczność. 

 

M. Krawczyk

 

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin