W poniedziałek 26 marca miało odbyć się spotkanie burmistrza Radzynia z wójtami wszystkich gmin powiatu radzyńskiego w sprawie. Miało, ale do skutku nie doszło, bo nie pojawili się przedstawiciele większości gmin, wysyłając wcześniej pisma do burmistrza z wnioskiem o udostępnienie dokumentów związanych ze sprawą z Ensolem. W tym dotyczących złożenia depozytu, bo to depozyt właśnie mógł rozwiązać problemy z feralnym rozliczeniem z dostawcą solarów. Sprawdziliśmy w radzyńskim sądzie, czemu wniosek miasta w tej sprawie czekał na rozpatrzenie trzy miesiące.

 

W skrócie: na poozątku roku zapadł wyrok Sądu Apelacyjnego, który nakazał miastu Radzyń zapłatę na rzecz Ensolu, dostawcy instalacji solarnych montowanych w ramach projektu Czysta energia w powiecie radzyńskim, kwoty blisko 1 mln zł. To cała kwota, o jaką podwykonawca firmy Rapid, bezskutecznie upominał się u lidera projektu, czyli miasta Radzyń, kiedy z płatności nie wywiązywał się pierwszy tego projektu wykonawca, nieistniejąca już spółka Rapid.

 

Chronologia zdarzeń wygląda następująco: w marcu 2015 r. pełnomocnik Ensolu wysłał do miasta kolejne wezwanie do zapłaty należności. Burmistrz odmówił, w kwietniu sprawa wylądowała w sądzie. 10 czerwca 2015 r. Sąd Okręgowy Wydział Gospodarczy w Lublinie wydał wyrok nakazowy. To wyrok wydawany na posiedzeniu niejawnym, w którym nie biorą udziału strony, nakaz jest doręczany stronom. Miasto rzecz jasna złożyło sprzeciw i zaczęła się batalia sądowa, którą Ensol wygrał w styczniu 2017 r. Wyrok potwierdził 30 stycznia 2018 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie, oddalając apelację miasta. W ten sposób miasto, które raz już rozliczyło się z syndykiem Rapidu, teraz musi zapłacić mniej więcej milion złotych – tym razem Ensolowi. Ale nie samo, bo burmistrz ma zamiar wezwać do udziału w płatności wszystkie gminy.

 

Tu pojawiają się zgrzyty, bo partnerzy projektu nie są specjalnie przychylni do płacenia z budżetów swoich gmin za decyzje lidera. Burmistrz stoi na stanowisku, że wszystkie jego decyzje w sprawie Ensolu były jak najbardziej prawidłowe, ale jak mantra powtarza się kwestia depozytu sądowego, który – złożony w odpowiednim czasie – mógłby załatwić cały problem z Ensolem.

Burmistrz depozytu nie złożył, bo – jak twierdzi – za późno otrzymał decyzję Sądu Rejonowego w Radzyniu.

„Wniosek o zezwolenie na depozyt sądowy w wysokości 870 448,71 zł został złożony do Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim w dn. 4 sierpnia 2015 r. (…) Niestety, Sąd Rejonowy wydał postanowienie o zezwoleniu na złożenie depozytu dopiero 2 listopada 2015 r. Dlatego we wrześniu, nie mając jeszcze postanowienia Sądu i znając stanowisko syndyka w tym zakresie (który zabronił nam rozliczać się z bezpośrednio z ENSOL-em), Miasto dokonało rozliczenia z syndykiem.” - czytamy wyjaśnienia burmistrza na stronie UM.

 

Trzy miesiące to dość sporo, biorąc pod uwagę, że czas gonił lidera projektu i zbliżał się termin jego rozliczenia w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie. Sprawdziliśmy, dlaczego pomimo prośby o szybkie rozpatrzenie wniosku Sąd Rejonowy wydał postanowienie dopiero 2 listopada.

 

Na początek – braki formalne

 

Jak przekazuje nam po zapoznaniu się z dokumentacją prezes Sądu Rejonowego w Radzyniu sędzia Jolanta Latoch, miasto w pierwszym rzędzie zostało wezwane do uzupełnienia wniosku.

- Wniosek wpłynął 4 sierpnia, ale miał braki formalne. Pełnomocnik wnioskodawcy dwukrotnie był wzywany do uzupełnienia tych braków poprzez wskazanie warunków, pod którymi ma nastąpić wydanie kwoty depozytu sądowego, jak również wskazanie, kto jest do tego uprawniony– mówi prezes J. Latoch.

Prościej ujmując, we wniosku powinno być określone, komu i pod jakimi warunkami depozyt może być wydany. Tego wskazania we wniosku miasta zabrakło. Sąd wezwał pełnomocnika do uzupełnienia braków, czyli wskazania podmiotu, któremu ma być przekazany depozyt 7 sierpnia. Radca prawny miasta uzupełnił wniosek wskazując dwa podmioty: Rapid i Ensol, ale nie określił, któremu z nich i na jakich warunkach depozyt ma być wydany. 7 września sąd wezwał więc pełnomocnika miasta do ponownego uzupełnienia wniosku. 22 września otrzymał uzupełniony wniosek i mógł formalnie zająć się sprawą. Tyle że  wtedy już chyba było to działanie pro forma, bo przecież miasto rozliczało się już z syndykiem. Pytanie, czy wniosek o depozyt w ogóle nie był tylko formalnością, a nie realną próbą rozliczenia się z Ensolem. Odesłany do uzupełnienia i, co najważniejsze, złożony niecałe dwa miesiące przed terminem rozliczeń, bo przecież, jak twierdzi burmistrz, z wykonawcą miasto musiało rozliczyć się we wrześniu.

Burmistrz tłumaczył, że we wniosku zawarta była prośba o jego szybkie rozpatrzenie. Tyle tylko, że prośba o jak najszybsze rozpatrzenie wniosku znajduje się, jak mówi prezes Jolanta Latoch, praktycznie we wszystkich skierowanych do sądu wnioskach. Są one zawsze rozpatrywane w kolejności wpływu, o czym raczej wiedzą prawnicy, w tym zapewne ci, którzy zajmowali się obsługą prawną sprawy Ensolu. W dodatku okres wakacyjny, z wrześniem włącznie, to zazwyczaj czas, kiedy sprawy są rozpatrywane wolniej z prostego względu – sędziowie również są na urlopach.

- Trzy miesiące to nie jest w mojej ocenie zbędna zwłoka przy rozpatrzeniu wniosku. Nie była to prosta sprawa, sąd musiał wziąć na siebie ciężar decyzji i oceny, czy są podstawy prawne i czy wniosek jest zasadny w takiej sytuacji – mówi prezes Sądu Rejonowego w Radzyniu.

 

Prezes sądu radzyńskiego zwraca też uwagę na inne rozwiązanie, które można było zastosować. To wpłacenie kwoty depozytu równocześnie ze złożeniem wniosku. Praktykowane jest to przez wnioskodawców, dla których czas ma ogromne znaczenie. W przypadku gdy przedmiotem świadczenia są pieniądze polskie można złożyć je w depozycie przed uzyskaniem zgody sądu, ale równocześnie należy złożyć wniosek o zezwolenie na złożenie do depozytu. Kiedy wniosek zostaje uwględniony przez sąd, złożenie do depozytu uważa się za dokonane w chwili, w której faktycznie, fizycznie nastąpiło. Czy takie rozwiązanie rozważał w ogóle burmistrz ze swoimi prawnikami? Nie wiadomo.

 

Syndyk się dziwi, że czegoś zabronił

 

Wśród tłumaczeń powodów, dla których z Ensolem miasto się nie rozliczyło, ale też dlaczego wniosek o depozyt został złożony późno, pojawia się argument ustaleń z syndykiem masy upadłościowej Rapidu. Podczas ostatniej sesji np. naczelnik Jan Gryczon poinformował, że wniosek o depozyt został złożony po spotkaniu z syndykiem w ostatnich dniach lipca 2015. Do czego potrzebne było to spotkanie, skoro sprawa z Ensolem toczyła się już od kilku miesięcy? Według burmistrza też syndyk „zabronił miastu rozliczać się bezpośrednio z Ensolem”. Informację o tym ze zniecierpliwieniem przyjmuje syndyk Mariusz Nowachowicz, który tłumaczy, że nie ma żadnej możliwości, aby urzędnikowi czegokolwiek zabronić lub nakazać. Jak się zresztą okazuje, syndyk był przekonany, że pojawiające się w prasie stwierdzenia, że zabronił miastu rozliczać się z Ensolem to efekt wyrwania jakiejś wypowiedzi burmistrza z kontekstu lub dziennikarski sarkazm. Jest szczerze zdziwiony, kiedy dowiaduje się, że to oficjalna, prezentowana na łamach strony miasta Radzyń wypowiedź burmistrza.

- Podczas spotkań prezentowałem stanowisko, że należności objęte płatnościami bezpośrednimi w świetle ustawy o zamówieniach publicznych stanowią wyjątek od reguły, że za swoje zobowiązania odpowiada dłużnik, więc powinny być regulowane literalnie zgodnie z ustawą, która nie obejmowała wówczas dostawców, a której przepisy dotyczą jedynie podwykonawców, nie zaś dostawców towarów. Dzieliłem się interpretacjami, a nie udzielałem zakazów – wyjaśnia syndyk Mariusz Nowachowicz.

A co stałoby się, gdyby miasto – bez ustaleń z syndykiem przekazało kwotę, o którą procesowało się z Ensolem do depozytu? Czy syndyk mógłby podjąć jakiekolwiek prawne kroki wobec miasta? Z tego, co mówi syndyk, nie było takiej opcji, bo przekazanie należności do depozytu jest w świetle prawa traktowane jako rozliczenie.

- Jeśli gmina podjęłaby decyzję o złożeniu depozytu, to depozyt taki jest traktowany jako forma rozliczenia. W takim przypadku sąd decydowałby, któremu z wierzycieli wydać wpłaconą należność – mówi syndyk Rapidu.

 

Decyzje jednoosobowe, odpowiedzialność zbiorowa

 

Burmistrz jako lider brał na siebie, co często podkreślał, odpowiedzialność za powodzenie projektu Czysta energia i wszelkie decyzje, jakie podejmował. Teraz pomimo wyroków sądów dwóch instancji nadal twierdzi, że w kwestii rozliczeń z Ensolem nie popełnił żadnych błędów. To oczywiście pokaże czas, a raczej wyrok NSA, do którego ma zamiar złożyć kasację. Istotne jest na razie to, że choć decyzje były jednoosobowe, odpowiedzialność ma być zbiorowa, bo burmistrz stoi na stanowisku, że Ensolowi powinni zapłacić solidarnie wszyscy partnerzy projektu, czyli gminy.

 

Wójtowie na razie nie kwapią się z przelewami. Na poniedziałkowe spotkanie stawili się przedstawiciele dwóch gmin: wójt gminy Radzyń Wiesław Mazurek i sekretarz gminy Borki Renata Leszcz. Pozostali woleli poczekać, aż zostanie im przesłana dokumentacja mająca związek z toczącymi się od 2015 r i finalnie przegranymi przez miasto sprawami Trudno dziwić się wójtom występującym w projekcie Czysta energia w powiecie radzyńskim jako partnerzy projektu, że nie chcą rozmawiać o czymś, o czym nie mają pełnej wiedzy.

- Tu nie chodzi tylko o pieniądze, bardziej o sposób traktowania partnerów. Albo jesteśmy od tego, żeby rozmawiać, albo żeby postawić nas przed faktami dokonanymi – mówi wójt gminy Komarówka Ireneusz Demianiuk.

Pieniądze jednak są istotne, zwłaszcza w niektórych gminach. W gminie Ulan-Majorat np. to kwestia ponownej zapłaty za prawie 70 instalacji, czyli ok. 200 tys. zł.

- Nie będę podejmował żadnej decyzji narażającej budżet mojej gminy na takie koszty bez uprzedniego zapoznania się z całością dokumentacji. Wnioskowałem o przesłanie mi jej, otrzymałem część, będziemy ją analizować – mówi wójt Jarosław Koczkodaj.

Analizowanie dokumentacji i umowy partnerskiej, na którą powołuje się burmistrz, zapowiadają też inni wójtowie. Kolejne spotkanie ma się odbyć 10 kwietnia.

 

M. Krawczyk

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin