Podczas sesji nadzwyczajnej burzę wywołała uchwała dotycząca wyrażenia zgody na sprzedaż czterech działek przy ul. Parkowej, należących niegdyś do PUK-u. Nic dziwnego - w uchwale znalazł się zapis mówiący o tym, że działki znajdują się na obrzeżach zespołu rezydencjonalno-urbanistycznego miasta chronionego na podstawie wpisu do rejestru zabytków. Radni opozycyjni zwrócili uwagę, że ceny takich nieruchomości w myśl ustawy o gospodarce nieruchomościami podlegają 50-procentowej bonifikacie, więc istnieje zagrożenie, że finalnie nabywca kupi je od miasta za pół ceny. Najwyraźniej nikt z zespołu przygotowującego uchwałę zapisu ustawowego nie wziął pod uwagę, bo urzędnikom trudno było się porozumieć z radnymi, a sam burmistrz konsultował sprawę z konserwatorem zabytków podczas sesji.

 

 

działki4Już sama, dość pospieszna sprzedaż działek w pobliżu pałacu, budzi wątpliwości, choć zwyczajowo tylko czwórki radnych. Bożena Lecyk, Jakub Jakubowski, Marek Zawada i Dariusz Bilski poddawali w wątpliwość zasadność sprzedaży działek które – choćby z uwagi na planowaną przecież przez burmistrza rewitalizację pałacu Potockich – na logikę będą zyskiwać na wartości, a nie tracić. 4 153 m kw działek w sąsiedztwie pałacu, które mogą być przeznaczone na zabudowę jednorodzinną, to łakomy kąsek, nie tylko dla prywatnych nabywców, ale chociażby dla dewelopera, który mógłby wybudować tam osiedle. Dopuszcza to ustawa Prawo budowlane, która mówi, że budynek jednorodzinny to „budynek wolno stojący albo budynek w zabudowie bliźniaczej, szeregowej lub grupowej, służący zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, stanowiący konstrukcyjnie samodzielną całość, w którym dopuszcza się wydzielenie nie więcej niż dwóch lokali mieszkalnych albo jednego lokalu mieszkalnego i lokalu użytkowego o powierzchni całkowitej nieprzekraczającej 30% powierzchni całkowitej budynku.”

 

Komu i na co zostaną sprzedane działki to jednak nie był dominujący temat. Bardziej chodziło o to – za ile. Radni opozycyjni domagali się na sesji przede wszystkim wprowadzenia zapisu ograniczającego burmistrzowi możliwość przyznania bonifikaty na sprzedawane działki. Faktycznie – zapis w zaopiniowanej rzecz jasna przez radcę prawnego uchwale sugerował, że działki powiązane są z terenem wpisanym w rejestr zabytków, a w takim wypadku ustawa narzuca obowiązek przyznania 50% bonifikaty. Potencjalny nabywca, który w drodze przetargu kupiłby je za np. 100 tys. zł, mógłby je tak naprawdę dostać za 50 tys. - To jest działanie na szkodę miasta – mówił radny Jakub Jakubowski, a radny Dariusz Bilski sensownie proponował, aby w uchwale dodać zapis ograniczający wysokość ewentualnej bonifikaty do max. 5%. Taką możliwość daje ustawa, w ten sposób radni zabezpieczyliby w pełni interes miasta i nie musieli polegać wyłącznie na słownych deklaracjach burmistrza, który na początku sesji stwierdził, że nie będzie żadnych bonifikat na działki.działki5

Pomysł nie spotkał się najpierw ze zrozumieniem, bo przygotowujący uchwałę, jak również spora część radnych sprawiała wrażenie, że po raz pierwszy słyszą o wskazywanym przez radnych 68. artykule ustawy o gospodarce nieruchomościami. Burmistrz nawet zarzucił radnemu Bilskiemu działanie na szkodę miasta, chyba nie do końca rozumiejąc proponowaną przez radnego poprawkę, podobnie jak wielu radnych i pracowników UM.

- To jedne z najpiękniejszych działek w mieście, czy one jednak powinny pozostać dla potomnych? Powinniśmy wywindować cenę, że by trafiły do ludzi bogatych, którzy zrobią tam coś pięknego – mówił radny Piekutowski

Sporo czasu zajęło tłumaczenie, o co chodzi, sprawdzenie przez radcę prawnego miasta przepisów i dyskusja nad tym, czy należy narzucić proponowane przez radnych opozycyjnych ramy. I choć w końcu do wszystkich dotarło, o czym mowa, głosowania to nie zmieniło. Radna Bożena Lecyk wniosła o wycofanie uchwały z porządku obrad, ale przewodniczący poinformował ją, że w trybie sesji nadzwyczajnej może to zrobić jedynie wnioskodawca, czyli burmistrz. Burmistrz wycofywać uchwały nie chciał. Następnie większość odrzuciła wniosek formalny Krzysztofa Stradczuka, żeby wyłączyć z uchwały trzy działki, których de facto mogłaby dotyczyć bonifikata. Większość też zagłosowała tuż po tym za przyjęciem uchwały, na mocy której burmistrz może wystawić wszystkie działki na sprzedaż. Przeciw byli Bożena Lecyk, Jakub Jakubowski, Dariusz Bilski i Marek Zawada. Ośmiu radnych było za.

 

działki2Jeszcze przed głosowaniem wiceprzewodniczący Mieczysław Zając upewniał się, czy rada będzie się jeszcze zajmowała tymi działkami po podjęciu uchwały. - Rada miasta powinna się jeszcze zająć tymi działkami i bonifikatami, które ewentualnie będą miały zastosowanie – odpowiedział mu burmistrz. Z kolei wiceprzewodniczący Bogdan Fijałek już po sesji stwierdził, że nie ma obaw co do sprzedaży działek i spodziewa się, że burmistrz na jakiejś kolejnej sesji przedstawi faktycznie sprawę ustalenia ich ceny i ewentualnych bonifikat radnym. Zła wiadomość dla radnych – raczej nie przedstawi i radni raczej nie będą zajmować się już działkami na Parkowej. Chociażby dlatego, że działki jednak nie „podpadają” pod art. 68 i bonifikatę. Burmistrz upewnił się o tym u konserwatora zabytków jeszcze podczas sesji, ale nie uznał za stosowne przekazać tego od ręki radnym.

- Nie ma mowy o żadnej bonifikacie dla tych działek. Nie są obiektem wpisanym do rejestru zabytków, są w strefie zabytkowej i to nie jest to samo. W trakcie sesji skonsultowałem to z konserwatorem zabytków i on to potwierdza. Dalsza dyskusja na sesji była jednak już zbędna, państwo radni otrzymają tez dokładną interpretację przepisów związanych z gospodarką nieruchomościami i wtedy będą mogli spojrzeć odmiennie na tę sprawę. Jestem wdzięczny tym radnym, którzy posłuchali głosu rozsądku przyjmując uchwałę, która uprawnia mnie w pierwszej kolejności do oszacowania wartości działek – mówił nam po sesji burmistrz, deklarując jednocześnie, że nie ma mowy o żadnych bonifikatach.

 

Sprzedaż działek jest zaplanowana jeszcze na ten rok, ale jak mówi burmistrz, trudno jest ocenić, ile miasto zarobi na tych transakcjach. - Wycena będzie trwała ok. dwóch miesięcy i przełom września i października będzie czasem przedstawienia działek do sprzedania. Planuję uporządkowanie terenu, bo na razie nie wygląda on zachęcająco. Trudno mówić mi o cenach, tak dla porównania powiem tylko, że przed dwoma laty sprzedawaliśmy działki przy Jana Pawła II i tam cena jednego ara przekroczyła dziesięć tysięcy złotych – mówi burmistrz.

Pytany o to, dlaczego działki mają być sprzedawane już teraz, skoro za kilka lat mogą z uwagi na planowaną rewitalizację pałacu zyskać na wartości (patrz: niegdyś używany przez burmistrza zwrot - srebra rodowe), burmistrz podpiera się faktem, że już dawno mogłyby być sprzedane, gdyby nie ich nieuregulowany stan prawny. Kwestię prawdopodobieństwa rosnącej wartości raczej bagatelizuje.

- Te działki mają już dużo większą wartość. Byłyby sprzedane już dziesięć lat temu, gdyby nie to, że stan prawny był nieuporządkowany. Do procesu regulowania tych spraw przystąpiliśmy już w 2016 roku. Jesteśmy w trakcie wielkich procesów inwestycyjnych i na te działania potrzebne są środki własne - tłumaczy decyzję o sprzedaży burmistrz. - Mamy otwarte możliwości kredytowe, wskaźniki mamy doskonałe, dlatego czy tak, czy tak będziemy realizowali plany inwestycyjne, ale jeśli jest możliwość finansowania ich ze środków własnych, to po co zaciągać kredyt? Zawsze można dywagować, że działki zyskają na wartości i próbować odłożyć w czasie, ale pieniądze na inwestycje są nam potrzebne teraz.

Reasumując: doskonale prosperujące, wyprowadzone na prostą miasto sprzedaje działki, które mogą zyskiwać na wartości, bo są potrzebne pieniądze, radni mając wątpliwości co do treści uchwały ją przyjmują i to bez czekania na wyjaśnienia. To wszystko dziać się ma z pożytkiem dla miasta.

M. Krawczyk

 


Komentarz

 

Niezależnie od tego, po co, komu i za ile mają być sprzedane działki na Parkowej oraz na ile jest to sensowne w tym akurat momencie, obradowanie nad uchwałą było dość jaskrawym przykładem, w jaki sposób funkcjonuje rada miasta. Burmistrz, który nie poinformował rady o swoich konsultacjach z konserwatorem zabytków i o tym, że upewnił się, iż działek nie dotyczy artykuł narzucający 50-procentową bonifikatę, potraktował dokładnie wszystkich radnych jak dzieci. Opozycyjnych - jak krnąbrne, niegrzeczne dzieciaki, którym nie warto niczego tłumaczyć, a co najwyżej należy stosować żelazną konsekwencję, nakrzyczeć na nie czasem lub zawstydzić. Kiepsko? Swoich radnych potraktował chyba gorzej, bo jak dzieci, które po prostu mają zrobić, co im się każe i zrobią, bo są ślepo wpatrzone w dorosłego. I zrobili, głosując za przyjęciem uchwały, co do której w momencie głosowania były wątpliwości, że miasto może stracić, chyba że burmistrz zdecyduje inaczej.

O ile radni opozycyjni chyba przywykli już do różnych zachować burmistrza, o tyle radni burmistrza (bo tak chyba trzeba ich nazwać), chyba mogliby poczuć się urażeni tym, że nawet im burmistrz nie uznał za stosowne wyjaśnić podczas sesji całej sprawy. Mogliby, ale zapewne się nie poczują. Ciekawe, jak czuliby się mieszkańcy, gdyby przeanalizowali tę sytuację? Bo ja na ich miejscu zadałabym sobie pytanie – to ja wybrałam swojego reprezentanta do rady, czy też wybrał go burmistrz? I dla kogo w zasadzie ci panowie pracują? Ponieważ, Panowie, to dokładnie wszystko jedno, czy lubicie i popieracie burmistrza, czy mu wierzycie, czy też nie. Obowiązkiem radnych jest działanie w interesie miasta, a jeśli uchwała wzbudza wątpliwości, zwyczajnie można jej NIE PRZYJĄĆ. Poczekać – na interpretację prawną, wyjaśnienia, informacje. Naprawdę, nikt by Was za to nie skarcił. Nawet, jeśli burmistrzowi zależy na jak najszybszej sprzedaży, miesiąc raczej nikogo nie zbawi, no chyba że naprawdę trzeba pewne rzeczy dopiąć do końca kadencji. Ale może czasem warto pokazać coś więcej niż tylko zaufanie do popieranej władzy?

 

 

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin