Mimo, że za tydzień prezydent ma przedstawić nowe ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, nie ustaje brutalna nagonka na wymiar sprawiedliwości. Politycy usiłują wmówić nam, że sądownictwo to bagno, w którym tylko naiwni szukają sprawiedliwości. Gdzie orzekają przestępcy w togach, którzy robią co chcą i z nikim i z niczym się nie liczą. A przewinienia uchodzą im na sucho.

 

Kwestię odpowiedzialności zawodowej oraz karnej sędziów reguluje ustawa o ustroju sądów powszechnych oraz przepisy o postępowaniu w sprawach dyscyplinarnych. Przed sądami korporacyjnymi sędziowie stają za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu. Do odpowiedzialności mogą być także pociągnięci za swoje postępki popełnione przed objęciem stanowiska. Za przestępstwo odpowiadają tak jak każdy obywatel. Zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej wydaje sąd dyscyplinarny.

 

Karami dyscyplinarnymi są upomnienie, nagana, obniżenie wynagrodzenia zasadniczego, usunięcie z zajmowanej funkcji, przeniesienie na inne miejsce służbowe oraz złożenie z urzędu. Zapisów tych nie zmieniono w wyniku nowelizacji, dającej prokuratorowi generalnemu możliwość swobodnego odwoływania i powoływania prezesów sądów.

- Konsekwencje wymierzenia takich kar są w istocie daleko idące i bardzo dotkliwe. Ustawa z 12 lipca 2017 roku nie przewiduje zmian w tym zakresie – mówi sędzia Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie do spraw karnych.

 

 

Kiedy te antypolskie śmiecie rząd polski wymiecie

 

Wbrew obowiązującemu zatem prawu oraz temu, że już kilkanaście lat wstecz Krajowa Rada Sądownictwa uchwaliła zbiór zasad etyki zawodowej sędziów (podobne przepisy przyjęło też Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”), politycy przekonują nas, że najtrafniej stan sędziowski można przyrównać do bagna. Choć przez nieudolne reformy bagno tworzą tylko oni. Przesłanie najnowszych zmian wyartykułował ich zwolennik, który z transparentem z napisem: „Kiedy te antypolskie śmiecie rząd polski wymiecie?”, towarzyszył w ubiegłym tygodniu, wychodzącej ze spotkania z prezydentem delegacji PiS.

 

Resztę wątpliwości ma rozwiać trwająca akurat billboardowa kampania „Sprawiedliwe Sądy”, która miast rzetelnie informować, linczuje polskie sądownictwo, używając obraźliwych dla całego środowiska uogólnień. Na dodatek zawiera błędy merytoryczne i posługuje się fatalnymi argumentami (sędzia który ukradł kiełbasę i jechał nietrzeźwy został skazany, wydalony z zawodu i już nie żyje, sędzia, która ukradła spodnie, przeszła wcześniej załamanie nerwowe, z uwagi na pracę w wydziale, gdzie sądzi się najstraszniejsze zbrodnie i od 12 lat jest już w stanie spoczynku).

 

Sędziom, których jest w kraju 10 tysięcy, poprzez jednostkowe przypadki nagannych zachowań przypisywane są szczególnie negatywne cechy. Z czarnego tła plakatów możemy się dowiedzieć, że dziś kradną w marketach i przewlekają procesy. Białe jutro będzie sielanką, pod warunkiem, że dojdzie do forsowanych przez rząd zmian. Prezentowane w przestrzeni publicznej treści wytwarzają też wrażenie, że prawidłowo nie działa sądownictwo dyscyplinarne. Dlatego resort sprawiedliwości tłumaczy, że utworzenie autonomicznej Izby Dyscyplinarnej jest niezbędne dla zagwarantowania sprawiedliwych wyroków, szybszych postępowań i przywrócenia społecznego zaufania do sądów.protest pod bialskim sądem 2 1

 

Wioletta Olszewska z biura prasowego MS podkreśla, że chodzi o zapewnienie maksymalnej bezstronności i skuteczności w rozpoznawaniu spraw dyscyplinarnych, które mają znaczenie dla autorytetu sądów, środowiska prawniczego i jego morale.

- Wymiar sprawiedliwości w tym zakresie musi być wolny od nacisków ze strony przedstawicieli środowisk prawniczych i innych negatywnych przejawów korporacyjnej solidarności. Tylko w ten sposób można podnieść standardy etyczne i odbudować zaufanie do całego środowiska sędziowskiego – wyjaśnia W. Olszewska.

 

 

Jeden błąd wystarczy, by runęło całe zawodowe życie

 

Czy faktycznie sędziowie nie gwarantują w obecnym stanie prawnym sprawiedliwych wyroków a także bezstronności i skuteczności w rozpoznawaniu spraw własnego środowiska? I czy jest aż tak tragicznie, że standardy etyczne oraz morale musi pomóc im podnosić osobiście Zbigniew Ziobro? Okazuje się, że fatygowanie i tak mocno zapracowanego ministra rządu dobrej zmiany jest zupełnie zbędne. Teza o fundamentalnej niezdolności sędziów do samooczyszczania się obarczona jest bowiem grzechami emocji i partyjnej propagandy, nie wytrzymuje więc krytyki.

 

Przykładem jest tu głośna sprawa jednego z najbardziej doświadczonych sędziów z Radzynia Podlaskiego, który w wyniku pomyłki spowodowanej skrajnym przemęczeniem, kilka lat temu stanął pod pręgierzem opinii publicznej całego kraju (zarządzając uwięzienie skazanego, nie zauważył będącego w aktach postanowienia o wstrzymaniu wykonania kary. Błąd wykryto w areszcie, skąd osadzonego po 35 dniach wypuszczono). Ostatecznie skazany i tak odsiedział karę, w poczet której zaliczono mu ten okres. Mimo to doskonały karnista musiał stanąć przed sądem dyscyplinarnym.

- Sprawa była rozdmuchana ponad miarę. Ten człowiek sądził, pisał uzasadnienia, orzekał na posiedzeniach aresztanckich, wykonywał czynności nadzorcze, zajmował się sprawami wykonawczymi. Koń by nie wytrzymał takiego tempa – mówi jeden z jego przyjaciół.

Sędzia popełnił błąd, gdyż na skutek innej szkodliwej reformy polityków, w drugiej połowie 2009 roku zlikwidowano Roki Sądowe w Parczewie i dwa inne wydziały. W efekcie wykonywał pracę za trzy osoby, załatwiając w ciągu 11 miesięcy aż 1060 spraw. Ze względu na nieumyślność czynu i przypadek mniejszej wagi, sprawa w zasadzie nie kwalifikowała się do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

 

A jednak nikt nie zamiatał jej pod dywan, a sędzia musiał żyć w jej cieniu przez dwa lata, zanim ostatecznie wypowiedział się Sąd Najwyższy, który odstąpił od wymierzenia mu kary. Nie oznacza to, że sędzia nie poniósł konsekwencji omyłki - musiał zrezygnować z funkcji przewodniczącego wydziału a jakiś czas później przeszedł w stan spoczynku. Całe życie pracował na dobre imię, był mentorem młodszych kolegów, osobą nieskazitelną w służbie i poza służbą, miał świetne kontakty z dziennikarzami. Jeden wynikły z przepracowania błąd wystarczył, by wszystko poddane zostało w wątpliwość.

 

 

Dyscyplinarki na wszelki wypadek, omyłki, fałszywe oskarżenia

 

Argumentom o wyjątkowej pobłażliwości sędziów wobec wybryków kolegów, przeczy też fakt, iż duża część spraw dyscyplinarnych, toczona jest na podstawie zawiadomień składanych przez samych prezesów sądów. Poza tym często wszczyna się je też dla tak zwanego świętego spokoju. - Bo politycy nakrzyczą, media skrytykują, bo co sobie ludzie pomyślą. W efekcie sądy dyscyplinarne rozpatrują nieraz sprawy, które nigdy by tam nie trafiły, gdyby dotyczyły zwykłego Kowalskiego. Wysyłamy je tam tak na wszelki wypadek – wyjawia nam jeden z sędziów lubelskiej apelacji.

 

A w kłopoty popaść jest nadzwyczaj łatwo, choćby przez roztargnienie, co przytrafiło się w Białej Podlaskiej sędziemu, który wyszedł ze sklepu z płytą, za którą nie zapłacił. - Spotkałem koleżankę, zagadaliśmy się na amen. Gdy zorientowałem się, co się stało, natychmiast wróciłem do sklepu. Szczęście, że urządzenie na bramce nie zapiszczało, gdyby bowiem przyjechała policja, musiałbym już dziś zmienić zawód. Przy obecnej nagonce, to byłaby śmierć cywilna i doprawdy na nic zdałyby się jakiekolwiek wyjaśnienia – wspomina.

 

W tarapaty można popaść także, wpisując błędną datę uprawomocnienia się postanowienia o odwieszeniu wykonania kary pozbawienia wolności (w jednym z takich przypadków wysłano postanowienie na prawidłowy adres skazanego. Gdy nie podjęto go w terminie, list wysłano na drugi adres. Ale w zarządzeniu o prawomocności zamiast wpisać pierwszą datę zwrotki, wpisano drugą, która wskazywała już na przedawnienie wykonania kary). Błąd udało się skorygować, zmieniając zarządzenie, sytuacja stanowi jednak klasyczny przykład, jak bardzo łatwo można coś przeoczyć.

 

sąd w radzyniuCzasem zgubić może też brak powściągliwości. Tak jak sędzię z Radzynia, która sugerowała policjantom, co mają robić na miejscu kolizji samochodowej jej syna. To skończyło się dla niej postępowaniem dyscyplinarnym i karą. Równie groźne są fałszywe posądzenia, z których także trzeba się tłumaczyć. Na jednego z sędziów wpłynęła skarga do prezesa sądu okręgowego, z której wynikało, że miał telefonicznie zapewnić skazanego „że nic mu nie będzie”. Po jakimś czasie skarżący przeprosił go, przyznając, że zdenerwował go oskarżony, który publicznie przechwalał się, że „z sędzią wszystko załatwił”. Sędzia oczywiście nigdzie nie dzwonił i nic nie załatwiał, ale niesmak pozostał.

 

 

Sędziów przypadki niechwalebne, sprawy jawne, publiczne oceny

 

Przeglądając statystyki postępowań oraz przypadki orzecznictwa dyscyplinarnego z naszego regionu, trudno nie ulec zdziwieniu, jak szeroki jest ich wachlarz i za co karani są sędziowie. I tak, sądownictwo korporacyjne upomniało się o sędzię, która porzuciła swe obowiązki (przez sześć miesięcy nie przychodziła do pracy, mimo że prezes nie udzielił jej urlopu a na czas nieobecności nie przedstawiła lekarskiego zaświadczenia o niezdolności do pracy). Karę poniosła również inna sędzia, obwiniona o uchybienie w pełnieniu urzędu (naruszenie przepisów kodeksu postępowania karnego zarzucił jej adwokat podsądnego).

 

Najsłynniejszy w ostatnich latach przypadek dotyczył jednak sędzi, która pikantnymi esemesami nękała kobietę, z którą rywalizowała o serce mężczyzny. Skargę na jej postępowanie złożyła żona funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego oskarżył ją o niegodne sprawowanie urzędu, mimo że sprawa dotyczyła okresu, gdy prawniczka była jeszcze asystentem sędziego. A z zawodu usunął ją Sąd Najwyższy. Nie pomogły podnoszone argumenty o jej wysokich umiejętnościach zawodowych, gdyż czyn popełniony dyskwalifikował ją moralnie do pełnienia funkcji sędziego.

 

Delikty dyscyplinarne są więc bardzo rożne. Może to być też zwracanie się grubiańskie do stron, lekceważące wyrażanie się o nich, czy o samej sprawie, nieterminowe sporządzanie uzasadnień wyroków. A nawet podejrzenie nieobyczajnego zachowania, co wykazał przypadek sędziego, który musiał tłumaczyć się ze spotkania z koleżanką w kawiarni. Jednemu z gości wydawało się bowiem, że towarzyszka sędziego siedziała okrakiem na jego kolanach, co w jego opinii wywołało publiczne zgorszenie. Sprawa zakończyła się uniewinnieniem, gdyż czynu nie było. Skarżącym okazał się psychicznie chory były mąż innej sędzi.

 

Sprawy dyscyplinarne wywołują bardzo poważne konsekwencje w karierze sędziego. Nawet najdrobniejsze uchybienie odnotowywane jest w aktach osobowych a gdyby starał się o awans na wyższe stanowisko, jest o tym informowane zgromadzenie, które kandydata opiniuje, jak i Krajowa Rada Sądownictwa. Wymierzenie kary nagany, obniżenia uposażenia lub przeniesienia na inne miejsce służbowe, pociąga za sobą pozbawienie możliwości awansu na wyższe stanowisko przez okres pięciu lat, niemożność udziału w kolegium sądu, orzekania w sądzie dyscyplinarnym, objęcia w sądzie funkcji prezesa sądu, wiceprezesa lub kierownika ośrodka zamiejscowego.

 

 

Surowe kary finansowe, problemy z awansem, wytyki orzecznicze

 

Ale wpływ na karierę mają nie tylko postępowania dyscyplinarne. Sędziowie podlegają bowiem również kontroli instancyjnej, której konsekwencją może być tzw. wytyk orzeczniczy (sąd odwoławczy uznaje, że doszło do rażącego naruszenia przepisów przy rozpoznawaniu sprawy w pierwszej instancji). Taki wytyk można dostać właściwie za wszystko. Przykłady? - Jeden z mych kolegów otrzymał go, ponieważ nie uwzględnił wniosku o przywrócenie terminu. Przez nawał obowiązków źle policzył dni w kalendarzu i wyszło mu, że wniosek został wniesiony za późno – wspomina jeden z naszych rozmówców.

 

Wpadki, prócz utraty szansy na awans funkcyjny, mogą utrudnić awans finansowy. Sędziowie, co pięć lat uzyskują wyższą stawkę wynagrodzenia, jednak ewentualne upomnienie, dwukrotne wytknięcie uchybienia przez sąd odwoławczy lub dwukrotne zwrócenie sędziemu uwagi w trybie wewnętrznego nadzoru administracyjnego przez prezesa (może uchylić niezgodne z prawem czynności administracyjne, które naruszają sprawność postępowania) wydłużają ten okres do lat 8, co w praktyce przekłada się na utratę nawet kilkunastu tysięcy złotych.

 

Na to może nałożyć się jeszcze dodatkowo kara dyscyplinarna obniżenia wynagrodzenia zasadniczego od 5 do 20 procent, na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat. - Wówczas wymiar finansowy kary z kilkunastu urasta nawet do około 50 tysięcy złotych. Do tego dochodzi usunięcie z funkcji. Trudno wskazać w administracji państwowej równie dotkliwe kary – zauważa sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, który przypomina, że w razie dyscyplinarnego przeniesienia sędziego na inne miejsce służbowe (często kilkaset kilometrów od domu) dodatkowe i niezawinione konsekwencje dotykają całej jego rodziny.

 

Na oddzielnym celowniku są sędziowie, którzy mają dużo uchyleń wyroków w drugiej instancji. Nie skutkuje to odpowiedzialnością za uchylenia, poza sytuacjami, gdy orzekane są wspomniane wytyki. Jednakże w sądach odwoławczych utrwalany jest pogląd o poziomie orzeczniczym takiego sędziego, co także może utrudniać karierę zawodową. Nie obserwuje się oczywiście sędziów, tylko sprawy. Ale po pięciu „uchyłach” jednego i tej samego sędziego akta jego spraw są już badane bardziej szczegółowo, w pamięć zapada też nazwisko.

 

 

Obywatel gorszy od wizytacji, za mandaty na dywaniku u prezesa

 

Gdyby nie zmiany w prawie sędziowie co cztery lata podlegaliby jeszcze ocenie okresowej. - Rozdział dotyczący systemu oceny pracy i planowania rozwoju zawodowego sędziego został jednak wykreślony – informuje sędzia D. Abramowicz. Pozostają jednak wizytacje, zajmujące się m.in. kontrolą wpływu i liczby spraw załatwionych, obsadą sędziowską, obciążeniem sędziów i referendarzy stosownie do wpływu i liczby spraw załatwionych, stanem zaległości i przyczynami nierozpoznania lub nieterminowego rozpoznania spraw. To, co się dzieje w wydziałach kontroluje też prezes sądu, do którego co miesiąc trafiają tabele z danymi. Protokoły wysyłane są następnie do sądu okręgowego.

 

Równie skuteczni jak wizytatorzy są obywatele, którzy zalewają sądy pismami, zwanymi w żargonie sekretariatów „adeemami”. - Skazany jest przekonany, że nie powinien siedzieć, sędzia wydaje postanowienie, że nie ma racji, sąd okręgowy utrzymuje je w mocy. No to przychodzą pisma od Rzecznika Praw Obywatelskich, sądu penitencjarnego, CBA, CBŚP, KRS, Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Krajowej. Na każde z nich trzeba odpisać – opowiada nam sędzia w stanie spoczynku. Sędziowie kontrolowani są też przez pełnomocników stron, którzy tylko czekają na jakiekolwiek uchybienie. Społeczna kontrola idzie dalej – większość rozpraw jest przecież jawna i każdy może wziąć w nich udział.

 

Szczególnym utrapieniem są oświadczenia majątkowe, które muszą być wypełnione co do joty. Inaczej trzeba jechać do lubelskiego sądu apelacyjnego i poprawiać. Jednego z sędziów wzywano już tam dwa razy. Dwa stracone dni, razem 480 kilometrów. Pierwszy raz, bo pozostawił niewypełnioną rubrykę dotyczącą powierzchni działki, na której stoi dom. Po raz drugi, bo zakreślił, że nie pracuje w żadnej spółce, ale ominął rubrykę z dochodem. Pojechał więc, by wpisać „0”. Do Lublina jeździ się też zazwyczaj po wakacjach, kiedy wzywa prezes sądu okręgowego, do którego przychodzą listy ze zdjęciami z fotoradarów. Łatwiej i prościej byłoby oczywiście mandat przyjąć i zapłacić. Jest jednak problem.

 

sąd w białejSędziowie mogą wprawdzie dobrowolnie przyjąć mandat np. za wykroczenie drogowe. Jednak zdania ekspertów w tej kwestii są mocno podzielone, dlatego przyjęcie mandatu może być przedmiotem postępowania dyscyplinarnego za zachowanie sprzeczne z immunitetem. Wszystko przez konstytucję, gdzie zapisano, że sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej, bez zgody sądu. A zgodnie ustawą o ustroju sądów powszechnych chodzi o sąd dyscyplinarny. Według wielu specjalistów sędzia zatem, nawet gdyby chciał, nie może sam decydować o uchyleniu swego immunitetu. Wprowadzenia takiej możliwości ustawowej, nie poprzedziła bowiem zmiana konstytucji.

 

 

Nie bogowie, nie herosi, choć bez prawa do błędu

 

Sędziowie mają prawo być pełni goryczy. Zwłaszcza, że są nierówno traktowani. A krytyka ich środowiska zamiast na wiedzy, oparta jest na ideologicznym zacietrzewieniu. - Ci sami, którzy lekkomyślnie szkalują konstytucyjny organ, dla siebie, słusznie zresztą, domagają się prawa do poszanowania godności, domniemania niewinności, obiektywnej oceny dowodów, uczciwego procesu uwzględniającego wszelkie dowody i okoliczności oraz sprawiedliwego wyroku. I my jako sędziowie mamy ustrojowy obowiązek im to zapewnić. Nam jednak tych elementarnych praw ludzkich odmawiają – zauważa jeden z nich.

 

Tymczasem w całej masie, nie różnią się od innych grup społecznych i mimo swej pozycji pozostają ludźmi, nie bogami czy mitycznymi herosami. Trudno też mówić o szczególnej jednolitości środowiska, która sprzyjałaby ukrywaniu niecnych postępków.

- Dlatego sędziowie w żadnym wypadku nie mogą podlegać ręcznemu sterowaniu przez jakiegokolwiek polityka. A niedostatki trzeba naprawiać, usprawniając działalność organizacyjną i orzeczniczą. Reforma ma wzmacniać niezależność i niezawisłość sędziów oraz ich pozycje w państwie, a nie ją osłabiać - zaznacza Riad Haidar, wiceprzewodniczący lubelskiego sejmiku samorządowego.

 

Haidar ostrzega, że podkopywanie autorytetu trzeciej władzy grozi spadkiem szacunku dla państwa. - Skutki takiej polityki mogą być nieprzewidywalne – dodaje. Najbardziej niepokoi fakt, że drzwi do ingerencji polityków w proces orzekania niestety zostały już uchylone. Uczynił to sam Sąd Najwyższy, który rozpoczął proces takiego ukształtowania sądownictwa dyscyplinarnego, z którego wynika, że można ponieść odpowiedzialność także za konkretne decyzje procesowe. Sądy dyscyplinarne stają się też coraz bardziej surowe. Jedna z sędziów odpowiadała za to, ze spóźniła się z napisaniem kilku uzasadnień, mając niepełnosprawne dziecko, dodatkowo będąc w tym czasie chora.sędziowie 2

 

Stanisław Dembowski, z bialskiego Komitetu Obrony Demokracji, który w maju zwrócił medal prezydentowi, a w lipcu uczestniczył w protestach przed bialskim sądem, czeka na to, jakie projekty ustaw pokaże teraz Andrzej Duda.

- Obawiam się, że specjalne uprawnienia, jakie dla ministra Ziobry przewidywały poprzednie projekty, przejdą teraz w jego ręce i na tym się skończy. Gdyby było inaczej, bardzo bym się zdziwił. Gdy zajdzie potrzeba ludzie ponownie wyjdą na ulicę. Bo to nie są żadne reformy, tylko próba opanowania sądów przez PiS – oświadcza.

Dembowski uważa, że łatwo jest, przez towarzyszący rządzącym jakobiński zapał, niszczyć instytucje i poniewierać ludzi, trudniej zaś dobre i mądre prawo budować.

 

Marcin Kozarski


 

Liczba postępowań dyscyplinarnych wszczętych w lubelskim okręgu sądowym w latach 2013-2017

 

Rok 2013 - 5

Rok 2014 - 6 (w tym jedna połączona ze sprawą z 2013 r.)

Rok 2015 - 3

Rok 2016 - 2 (w tym jedna połączona ze sprawą z 2016 r.)

Rok 2017 - 0

 

*Źródło: Sąd Okręgowy w Lublinie

 

 

Liczba postępowań dyscyplinarnych wszczętych w całym kraju, w latach 2011-2015 oraz wydane przez sądy dyscyplinarne orzeczenia:

 

Rok 2011

Wszczęto postępowania dyscyplinarne w 43 sprawach.

Sądy dyscyplinarne wymierzyły następujące kary dyscyplinarne:

kara upomnienia – 21,

kara nagany – 12,

kara usunięcia z zajmowanej funkcji – 2,

kara przeniesienia na inne miejsce służbowe – 1

kara złożenia z urzędu – 3.

 

Rok 2012

Wszczęto postępowania dyscyplinarne w 50 sprawach.

Sądy dyscyplinarne wydały następujące orzeczenia:

odstąpiono od wymierzenia kary – 5,

orzeczono karę upomnienia – 10,

orzeczono karę nagany – 10,

orzeczono karę usunięcia z zajmowanej funkcji – 0,

orzeczono karę przeniesienia na inne miejsce służbowe – 3,

orzeczono karę złożenia z urzędu – 2,

umorzono z powodu przedawnienia – 6,

uniewinniono – 4.

 

Rok 2013

Wszczęto postępowania dyscyplinarne w 75 sprawach;

Sądy dyscyplinarne wydały następujące orzeczenia:

orzeczono karę upomnienia – 13,

orzeczono karę nagany – 12,

orzeczono karę usunięcia z zajmowanej funkcji – 1,

orzeczono karę przeniesienia na inne miejsce służbowe – 4,

orzeczono karę złożenia z urzędu – 1,

orzeczono zawieszenie podwyższenia uposażenia – 1,

orzeczono pozbawienie prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia – 1,

odstąpiono od wymierzenia kary – 7,

umorzono postępowanie w zakresie wymierzenia kary – 3,

uniewinniono – 2.

 

Rok 2014

Wszczęto postępowania dyscyplinarne w 92 sprawach;

Sądy dyscyplinarne wydały następujące orzeczenia:

orzeczono karę upomnienia – 27,

orzeczono karę nagany – 17,

orzeczono karę usunięcia z zajmowanej funkcji – 2,

orzeczono karę przeniesienia na inne miejsce służbowe – 5,

orzeczono karę złożenia z urzędu – 3,

orzeczono zawieszenie podwyższenia uposażenia – 1,

orzeczono pozbawienie prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia – 0,

odstąpiono od wymierzenia kary – 9,

uniewinniono – 16.

 

Rok 2015

Wszczęto postępowania dyscyplinarne w 50 sprawach.

Sądy dyscyplinarne wydały następujące orzeczenia:

orzeczono karę upomnienia – 17,

orzeczono karę nagany – 18,

orzeczono karę usunięcia z zajmowanej funkcji – 0,

orzeczono karę przeniesienia na inne miejsce służbowe – 3,

orzeczono karę złożenia z urzędu – 3,

orzeczono zawieszenie podwyższenia uposażenia – 2,

orzeczono pozbawienie prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia – 0,

odstąpiono od wymierzenia kary (109 § 5) – 4,

uniewinniono – 9,

umorzono postępowanie w zakresie kary (108 § 2) – 7.

 

Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości

 

  • Reforma PiS 2007 i 2017

    Zgłoś

    Mało kto pamięta, że to PiS w 2007 roku, w wyniku swej poprzednie reformy sądownictwa w osobie ministra Ziobry zniósł udział ławników w sądach rejonowych w sprawach karnych. Dziś PiS ławników przywracałby wszędzie, włącznie z Sądem Najwyższym. Są już też pierwsze efekty ostatniej reformy, która miasta przyśpieszyć postępowania spowalnia je, w szczególności cywilne i pracownicze. A to przez wprowadzoną zasadę niezmienności składu. Wystarczy więc, by jakiś ławnik zachorował lub poszedł na urlop i sprawa czeka. Teraz resort pana Ziobry obiecuje, że poprawi ten zapis. Moim zdaniem to w ogóle można by rozważyć specjalny tryb tzw. tryb Jakiego a także utworzenie specjalnego trybunału: Najwyższego Sędziego RP Jakiego. On wszystko rozstrzygnie, szybko i sprawnie. Z wykształcenia politolog. Ale jak zrobi prawo wieczorowo a potem się doktoryzuje z habilitacja, to będzie mógł zostać nawet sędzią obecnego Sądu Najwyższego. A Misiewicz jego asystentem.

  • do zdezorientowanego

    Zgłoś

    Podzielam niepokój. Reformy jak najbardziej, ale nie w oparciu o kadry, jak w leninowskim państwie. Tylko w zakresie procedur, by przyśpieszyć postępowania czy odciążyć sądy z drobnych spraw. Tymczasem o tym ani słowa w projektach o SN i KRS, a przedtem o USP. Osobiście nie wierzę politykom (bez względu z jakiej są opcji) jak psom (o, przepraszam te sympatyczne zwierzęta), gdyż to załgane kreatury. O czym już nieraz się jako obywatele przekonaliśmy. Toteż wolę, by sądził mnie sędzia. Osoba wykształcona i kompetentna. A nie jakiś podły, cyniczny i odrażający partyjny "funkcjonariusz". I módlmy się, by władza sądownicza pozostała w ręku sędziów a nie nieuków, oszustów, łajdaków i chamów, którym jak mawiał Piłsudski "kury szczać prowadzać..". Bo jeśli stanie się inaczej, to zniknie ostatnia bariera, powstrzymująca polityków przed państwem autorytarnym, sądami kapturowymi i wyrokami ferowanymi w gabinetach radnych, prezesów, sekretarzy, posłów czy ministrów.

  • ZDEZORIENTOWANY

    Zgłoś

    Nasz kraj potrzebuje reform. Potrzebne są sprawiedliwe sądy, kompetentni urzędnicy, dobre szkoły i mądrzy politycy - NIE KARIEROWICZE I DOROBKIEWICZE. Boli mnie to rzucanie się ze skrajności w skrajność. Albo kradzieże i korupcja albo kontrole i kary. Ja wiem jedno ludzie, którzy mają zasady nie są w stanie odnaleźć się w państwie PO, gdzie liczą się układy i przyjaźnie i w państwie PIS też nie jest lekko, bo tylko kontrole i kary. A kto będzie kontrolował kontrolujących? A kto będzie sądził tych, którzy sądzą? A kto będzie rozliczał polityków, gdy ci podporządkują sobie sądy?



    /

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Radzyń Podlaski

Redaktor prowadzący - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

Biała Podlaska

Redaktor prowadzący - Marcin Kozarski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-825

Parczew

Redaktor prowadzący - Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Współpraca:

Małgorzata Brodowska (dziennikarz)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin