Okiem satyry Radzyń Podlaski

Opóźniona z uwagi na konieczność oczekiwania na TVP Lublin i wraz z nią głównych bohaterów konferencja senatora Grzegorza Biereckiego i burmistrza Jerzego Rębka, a jak na miejscu się okazało również wicewojewody Roberta Gmitruczuka, radnego miasta Biała Podlaska Eliasza Iwana i wójta gminy Borki Radosława Sałaty odbyła się. Poza szumnymi zapowiedziami spraw sądowych i postępowań prokuratorskich w zasadzie nie przyniosła odpowiedzi na najważniejsze dla radzynian pytanie – wniosek na 10 mln zł został uzupełniony poprawnie przez miasto,czy też nie? Na tę odpowiedź muszą jeszcze mieszkańcy Radzynia poczekać, protest do Urzędu Marszałkowskiego jest przygotowywany, a w tzw. międzyczasie, żeby nikt się nie nudził, wyciągnięto kilka dział. Jak Państwa wrażenia? Bo ja jestem lekko zażenowana faktem, że mieszkańcy Radzynia, do których skierowany był cały przekaz, zostali ponownie potraktowani tak, jakby z samodzielnym myśleniem mieli pewne kłopoty. Zaczniemy od początku?

 

Temat wywoływany od jakiegoś czasu jako zastępczy dla problemów z wnioskiem, czyli sprzedaż pałacu. Pałac Potockich nie może być sprzedany, bo w akcie darowizny są odpowiednie zapisy, na mocy których pałac musi być wykorzystywany do celów publicznych. Teoria burmistrza Jerzego Rębka, który twierdzi, że jego kontrkandydaci mogliby przekazać pałac z powrotem do Skarbu Państwa, a wówczas ten mógłby być sprzedany, jest dość karkołomna. Chyba że faktycznie burmistrz obawia się, że rząd sprzeda radzyńską perełkę, biorąc jednak pod uwagę fakt, że rządzi partia, do której należy burmistrz, a on sam – jak podkreśla – ma przychylność przedstawicieli rządu, to o los pałacu Potockich pozostającego w rękach rządu powinien być chyba spokojny. PiS przecież nie oddałby chyba pałacu w prywatne ręce? Chyba że, co z kolei wydaje się niemożliwe, burmistrz PiS wątpi w wygraną PiS w kolejnych wyborach parlamentarnych i stąd jego obawy co do losu radzyńskiego zabytku. Bardziej możliwe jednak jest to, że sprzedaż pałacu to nośne hasło, które można wykorzystać dla wzbudzenia pewnego fermentu, co zresztą burmistrz skwapliwie od tygodnia robi.

 

Senator Grzegorz Bierecki z kolei wzywa kontrkandydatów Jerzego Rębka do odpowiedzi na piśmie na pytanie, czy po objęciu władzy w mieście mają zamiar sprzedać pałac Potockich i przesłania tej odpowiedzi na Urząd Miasta Radzyń. Niezależnie od tego, o czym już pisałam wyżej, mam wrażenie, że radzynian powinien zastanowić fakt, na jakiej podstawie mieszkańcy Radzynia (niezależnie od politycznej proweniencji) kandydujący na urząd burmistrza mają się na piśmie tłumaczyć i odpowiadać senatorowi na zadane na konferencji pytanie? Co daje senatorowi asumpt do wezwania osób w żaden sposób mu nie podlegających do pisemnego tłumaczenia swoich zamiarów? Jeśli senator bądź ktokolwiek inny, komu naprawdę leżą na sercu sprawy Radzynia, ma jakieś pytania czy wątpliwości, które może rozwiać ten czy inny kandydat, to może właściwszą drogą byłoby zwrócenie się z tym pytaniem bezpośrednio do zainteresowanych? I – jeśli życzy sobie informacji na piśmie – zwrócić się z takowym pytaniem również na piśmie. Podając przy okazji jako zwrotny adres korespondencyjny swojego biura, bo mimo wszystko Urząd Miasta Radzyń nie jest chyba skrytką pocztową senatorów czy posłów. Chyba, że o czymś nie wiemy.

 

Senator stwierdził również, że burmistrz poinformował go o dwukrotnym nieprzyznaniu przez marszałka środków na pałac. W zasadzie to trzykrotnym, bo burmistrz zapomniał o pierwszej porażce w konkursie na plany rewitalizacji miasta (w przypadku Radzynia pałacu i centrum) w którym Radzyń również nie otrzymał pieniędzy od marszałka i również z powodu pomyłki w złożonym wniosku. Ten konkurs jednak zarząd województwa powtórzył, więc może faktycznie się nie liczy. W każdym razie burmistrz ma zamiar zawiadomić prokuraturę, a senator uważa, że nad ewentualnym postępowaniem nadzór powinna, na jego wniosek, mieć Prokuratura Krajowa. Pytanie, czy przed zainteresowaniem sprawą Prokuratury Krajowej senator ma zamiar zapoznać się z regulaminami wspomnianych konkursów RPO, dokumentacją złożoną przez miasto i wyrokami niezależnych sądów administracyjnych w sprawie choćby odrzuconego wniosku na 3,5 mln zł (bo do tych rzeczy chyba ma swobodny dostęp), czy zawiadomienie Prokuratury będzie oparte wyłącznie przekazie burmistrza Radzynia? Bo jeśli to drugie, to zastanawiam się, czy ministra Zbigniewa Ziobry nie ogarnie lekka irytacja, ale to już zapewne pan senator będzie wiedział najlepiej. Może to ogólnie przyjęte w środowisku.

 

Wicewojewoda Robert Gmitruczuk, który zastanawia się nad tym, w jaki sposób kuluarowo mogło dojść do podziału środków na miasta powiatowe w ramach rewitalizacji, twierdzi, że przeczytał o tym na jednym z portali. Szkoda, że tylko na jednym i tak późno, bo sprawa była swojego czasu dosyć głośna – a to wówczas, kiedy burmistrz Jerzy Rębek zaczął publicznie mówić o zagwarantowanych Radzyniowi 10 milionach na rewitalizację. O dosyć nieszczęśliwym sformułowaniu wypowiedzi burmistrza pisały portale i tygodniki, w sprawie wypowiadała się również rzeczniczka UM w Lublinie. Suma summarum sam burmistrz Jerzy Rębek przyznał później, że chodziło o dżentelmeńską umowę pomiędzy burmistrzami miast powiatowych, którzy zadeklarowali marszałkowi składanie wniosków na kwoty oscylujące wokół 10 mln zł dofinansowania, aby dla każdego z miast wystarczyło pieniędzy w ramach alokacji. W tamtym czasie również sam burmistrz nie widział absolutnie niczego złego w takim porozumieniu samorządowców, ani też nie zgłaszał uwag co do słuszności ustanowienia równych proporcji finansowania rewitalizacji miast. Wicewojewoda jest widocznie innego zdania i mówi „Z tego, co zdołaliśmy się zorientować, nie można wcześniej dzielić środków zanim nie rozstrzygnie się konkursu, a te informacje na temat mitycznej już kwoty krążą i były powielane już nieco wcześniej. Zechcemy to wyjaśnić, czym to jest spowodowane, że takie konkretne kwoty są już rozdysponowywane” . Bardzo dobrze, wręcz świetnie. Niech wicewojewoda wyjaśnia, ale dobrze byłoby zacząć u radzyńskiego źródła tych „powielanych informacji”, czyli kolegi burmistrza i generalnie rzeczywiście się zorientować. Sprawa jest lekko przykurzona, a jeśli już odkurza się coś na potrzeby politycznej konferencji (bo tym w istocie była), należałoby jednak najpierw sprawdzić, o czym będzie się mówiło. A tak... wyszło jak wyszło.

 

Obecny na konferencji młody i (jak sam o sobie powiedział) patrzący w lepsze jutro radny bialski Eliasz Iwan nieśmiało udzielający obietnic wyborczych zapowiedział, że w razie zdobycia mandatu radnego Sejmiku Województwa Lubelskiego, będzie starał się z „każdych sił, jakie tylko będzie posiadał" (!), aby strumień finansowania powiatu radzyńskiego odwrócić. Hmmm, nie wiadomo, czy Radzyń powinien być wdzięczny, ale z pewnością bialskim wyborcom pozostać może tylko nadzieja, że sił panu radnemu starczy również na jego własne, bardziej lokalne sprawy.

 

Wójt Radosław Sałata, onegdaj kandydujący jako niezależny i niezaangażowany partyjnie, niosący nowe kandydat, a dziś partyjny kolega burmistrza Jerzego Rębka powtórzył w zasadzie to, co napisał czas jakiś na swoim profilu FB. Choć chyba występując na żywo trochę się zapędził albo pomylił - wniosek Gminy Borki na solary nie wszedł na drogę sądową. Jak sam powiedział wójt Radosław Sałata dosłownie minutę wcześniej, protest złożony do Urzędu Marszałkowskiego został uznany i wniosek przywrócony do oceny. Ergo – nie mógł trafić do sądu. Co zatem miał na myśli wójt gminy Borki mówiąc: „Musieliśmy czekać, aż wszystkie odwołania się zakończą, włącznie ze sprawami sądowymi” - nie wiadomo.

 

Również obecny na konferencji wiceburmistrz Tomasz Stephan trzymał kartki i nie mówił nic. Zaproszenie na konferencję do redakcji lokalnych tym razem dotarło. Przycisk „wyślij” kliknął w swojej poczcie mailowej ktoś inny.

 

Kolejność wyszła jak widać chronologiczna, zgodnie z wystąpieniami na konferencji, która zresztą po raz kolejny nie odpowiedziała na najistotniejsze pytanie – były uchybienia formalne czy nie. Były stosowne pozwolenia czy nie. Moglibyśmy o to pytać, tyle tylko, że pytania niekoniecznie są na tych eventach oczekiwane. W związku z tym mam ostatnią, gorącą prośbę do pana burmistrza i osób przyjeżdżających na jego zaproszenie. Jeśli kolejna konferencja prasowa ma polegać wyłącznie na przedstawieniu stanowiska osób na konferencji występujących, a każde pytanie dziennikarzy (i nie mówię tu wyłącznie o naszej redakcji) ma być traktowane jak daleko posunięta niegrzeczność, to uprzejmie proszę o niezapraszanie nas na tego typu wydarzenia. Kiedy mam ochotę posłuchać kogoś w milczeniu i aprobacie, zazwyczaj idę na koncert ulubionego zespołu. Kiedy chcę coś fajnego obejrzeć, wybieram kino. Na konferencjach jednak dziennikarze są w pracy, a praca ta polega w dużej mierze na zadawaniu pytań, niekoniecznie wygodnych dla interlokutora. W żadnym razie nie odmawiamy miejsca na przekaz władz samorządowych czy przedstawicieli rządu, ale jeśli nie życzycie sobie państwo pytań, po prostu prześlijcie swoje stanowisko na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Opublikujemy stosowne pismo nie tracąc naszego i państwa cennego czasu. Z jednym zastrzeżeniem – jeśli w treści ma pojawić się – jak podczas czwartkowej konferencji – agitacja polityczna, proszę o zaznaczenie, że chodzi o artykuł promocyjny. Wówczas prześlemy państwu cennik ogłoszeń wyborczych.

Magdalena Krawczyk

 

P.S. - Prośbę powyższą przesłałam na adres rzeczniczki prasowej UM pani Anny Wasak i nie wzywam pana burmistrza do pisemnej odpowiedzi.

P.S. 2 – Do pani rzecznik przesłaliśmy również zapytanie, czy w dniu 13 września pan burmistrz przebywał na urlopie. Jeśli nie, nawołując kilkukrotnie do niegłosowania na PSL 21 października w zasadzie prowadził agitację polityczną w miejscu pracy. Na odpowiedź oczekujemy cierpliwie, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy niczego nie zmieni.

 

 

Konferencja za konferencją, dziennikarze za chwilę przestaną nadążać z jednej na drugą, mieszkańcy już się pogubili i w związku z tym frekwencja na miejskich eventach coraz mniejsza, czyli czas wyborczy w pełni. Tym bardziej żal, że teraz, gdy tematy do komentowania pojawiają się niemal jak grzyby po deszczu, nasz czołowy felietonista opuszcza redakcję. Chociaż trzeba przyznać, że dobrze sobie to ustawił, bo biorąc pod uwagę to, co dzieje się w mieście i nie tylko musiałby pisać po kilka tekstów dziennie... Cóż, zapraszamy na ostatni w tym wydaniu odcinek "Okiem satyry"!

Obiecałem onegdaj, że wrócę i dokończę omawianie książki autorstwa Anny Wasak pt. „Radzyń Podlaski. Wielka historia małego miasta”. Dziś tę obietnicę spełniam z pomocą uwag fachowca przekazanych mi od profesora Ryszarda Szczygła z UMCS. Na początek kilka uwag ogólnych profesjonalisty w dziedzinie zwłaszcza dziejów lokacji miast:

Zapraszamy na podsumowanie minionego tygodnia w wydaniu naczelnego komentatora lokalnej (i nie tylko) rzeczywistości Andrzeja Kotyły. Jak zwykle z przymrużeniem oka i jak zwykle z humorem, a ponieważ sporo się działo, jest o czym mówić.

Przed Państwem czterdziesty, jubileuszowy odcinek Serwisu-Inaczej-Informacyjnego. Autor i prowadzący z okazji jubileuszu zapowiada, że z przyjemnością przyjmie i gratulacje, i drobne datki na rozwój publicystyki niszowej, ale nie wierzcie mu Mili Widzowie. Tak naprawdę zbiera na ogromną koszulkę KONSTYTUCJA. A gdzie w mieście mamy największy pomnik? Zapraszamy, bo...

Siedzą znowu..., ale tym razem podoba się im wszystko. Nasi komentatorzy postawieni do pionu przez jednego z internautów postanowili zmienić radykalnie front i zacząć chwalić. I jak się okazuje, wszystko może być piękne, burmistrz Radzynia, żyrandole księdza, biuletyn miejski, że już nie wspomnieć o gminie Radzyń, w której po prostu wszystko jest cudne! Zapraszamy na nieco inny odcinek....

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin