PROLOG

Na dziedzińcu pałacu Potockich w Radzyniu Podlaskim pojawia się wyglądający na inteligenta, starszej daty siwowłosy mężczyzna w okularach, przyodziany w starą marynarkę, ale z krawatem, niemodną kurtkę i buty, jednak nie bez pewnego wróżącego uszczypliwą naturę błysku w oczach. Rozejrzawszy się wokół, zaczyna swą pieśń na nutę kolędy pt. „Wesoła nowina”.

 obrazek 1

 

Wesołej nowiny bracia słuchajcie

i nową nadzieję ze mną witajcie.

Bo gdzie jest ta nowina i jaka jej przyczyna

chcę, byście przybieżeli i ujrzeli!

 

Komu chwałę wznoszą pełną światłości?

Komu sukces głoszą na wysokości?

Chcę, byście przybieżeli i wszystko to ujrzeli

I zrozumieli wszystko z tej bliskości!

 

Czyja zaś gwiazdeczka świecić przestanie?

Komu przeznaczone z góry wygnanie?

Dla kogo zaś łakoci, niespodziewane krocie?

Chcę, byście przybieżeli i ujrzeli!

 

Przybądźcie tutaj z rana mocno czekani.

Dowiedzcie się, zaś którzy będą wybrani!

Nikt nie wie do tej pory, jak skończą się wybory.

Ja pragnę, byście chcieli radość mą dzielić!

 

Po dziedzińcu pałacowym przechadza się Anioł – puchowe białe skrzydła, śnieżnobiała szata, aureola…, a spod niej sypią się iskry, które tworzą napis: „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie!” Anioł, rozglądając się bojaźliwie i ciągnąc za sobą wystającą spod szaty szarfę z napisem: „TTO”(Totalna Tajna Opozycja) cicho i nieśmiało śpiewa na melodię kolędy „Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje…”

 

Bracia, patrzcie jeno, co się tutaj dzieje!

Znać, że coś dziwnego w Radzyniu się dzieje.

Rzućmy zwady, kłótnie, spory, w przyszłym roku są wybory.

Drobnej zmiany trzeba… jak nieba!

 

Drobną zmianę razem szybko wprowadzimy

i pseudo patriotów z miasta pogonimy.

Wróci parking w miasta mury, z ulic znikną wszystkie dziury.

Tylko przyjdzie pora… w wyborach.

 

W odpór Aniołowi przybywa rzeczniczka magistratu, także w stroju anioła, lecz iskry sypiące się z jej aureoli układają się w zdanie: „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!”.. Śpiewa na tę samą melodię, ale jakże inną pieśń:

 

Patrzcie, jak nam miasto blaskiem swoim miga,

Pałac nam pięknieje, z kościołem się ściga.

Sukces pełny i hosanna! – prorokuję wam ja – Anna

w najlepszej gazecie… w powiecie.

 

Wysyp inwestycji! – środki pozyskamy,

perłę barokową od wież, aż do bramy

rozświetlimy blaskiem prawdy, ozłocimy słowem wiary,

ale nie od razu… mój stary!

 

obrazek 2

Na scenę wchodzi chór zniecierpliwionych mieszczan różnych profesji i stanów – urzędnicy, nauczyciele, robotnicy – inteligenci i prości ludzie, seniorzy i garstka niezainteresowanej młodzieży. Są radni wszystkich opcji. W oczy rzucają się ci opozycyjni (na czele blond Bożena – ucharakteryzowana na nimfę g-rzeczną, za nią Jakub z transparentem pewnej Kawiarni i Herbaciarni Artystycznej ciągną kolaskę, na której siedzi postawny Marek – być może przyszły burmistrz – są dawni sojusznicy władzy: RASiL z Józefem, ale jeszcze nie świętym, w stroju starogreckiego hoplity (to ciężkozbrojny piechur walczący w zwartym szyku zwanym falangą) i redaktorzy „Radzyninfo”z kreatorem Jakubem w habicie mnicha i z mizerykordią u boku (to taki miecz małych rozmiarów od miłosierdzia biorący swą nazwę, gdyż służył do dobijania rannych, by dłużej nie cierpieli). Robi się wiec protestacyjno-wyborczy. Na czoło wysuwa się, by mu nikt nie zawadzał, Marek przyodziany w szaty cesarza rzymskiego, ale bez miecza, tylko z lekko stępionym skalpelem – i na tę samą nutę śpiewa:

 

Rzecznik obwieściła, że cuda ujrzymy.

Rewitalizację rychło zobaczymy.

Teraz tylko na papierze, gdy już zrobią, to uwierzę.

Potem zagłosuję… jak czuję.

Ale nic nie widzę jak dotąd niestety,

tylko deklaracje i puste kuplety:

„absolutnie”, „ja, mój zespół”

„nie wiadomo, kto to zepsuł…”

 

Przez tłum z ogromnym trudem przeciska się wielofunkcyjna Anna i kłapiąc skrzydłami rozpaczliwie wrzeszczy, aż z głowy zsuwa się jej aureola. Resztki iskier spod aureoli spadają na bruk, wydając pisk: PiSSSS, PiSSSSS. Rzeczniczka, fałszując, nieudolnie kontynuuje linię melodyczną słowami:

Jak włodarz obiecał, tak nam dobrze zrobi.

W strefę ekonomii miasto przyozdobi.

Nam zaś radość – tu, w tej chwili: rajcy miejscy uchwalili,

że strefa powstanie… jest w planie.

 

Chór zniecierpliwionych gwałtownie przerywa skrzek obrończyni dobrej sprawy i kończy kolędę złowrogo:

 

Kiedy tak wypełniasz swoje obiecanki,

Czekaj nas przy urnie, staniem z tobą w szranki.

Krokiem śmiałym i wesołym, pójdziem, zagłosujem społem,

Ale już innemu… słownemu.

Nie będzie nam rządził, machając rękami,

mamiąc nas spod wąsa wciąż obiecankami.

Basta z tobą i zespołem wszystko widać okiem gołym.

Mamy dosyć tego… lebiego!

 

Niespodziewanie na scenie pojawia się uśmiechnięty Wiesław z lśniącym licem, w stroju Cherubina,(cherubiny to potężne nadprzyrodzone istoty, stojące bardzo wysoko w hierarchii znajdujące się często w bezpośredniej bliskości Boga), jednak ten występuje z wystającymi spod czapki kolejarskiej rogami i na melodię znanej piosenki Czerwonych Gitar „Jest taki dzień…”śpiewa, fałszując tylko trochę i przyklękając co chwila:

 

Jest taki dzień do refleksji bardzo skory.

Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory.

Jest taki dzień, w którym towarzyszą wszystkim –

Tobie i mnie – światła planów, marzeń błyski.

Jest taka noc – wigilijna – bardzo piękna,

Gdy kłamstwa moc całkiem sama głośno pęka.

Jam jest tu ten, co jak wódz potężnej armii

kapustą z grochem i kiełbasą was nakarmi…

 

Musi przerwać, bo gwałtownie wyskakuje z tłumu dawno niewidziany Mirosław – kostium czarta, ogon, z widłami, a na nich umieszczonym napisem: „JESTEM NOWOCZESNY.” Śpiewa refren:

 

Jedna kartka wszystko zmienia

– to zależy od skreślenia.

Ludzie – ludziom – kandydatom

tu, przy urnie, są z zapłatą.

Mała kartka zmieni wszystkim

– od kolebki do kołyski.

dobrą zmianę w zmianę drobną:

zakłamanie – w rzecz pogodną.

 

Sytuacja staje się w sposób skomplikowany dramatyczna, gdy na dziedzińcu pałacowym pojawia się gładki Daniel w stroju ludowym – haftowana koszula, czarne spodnie z lampasem wpuszczone w buty z cholewami, kubrak, słomiany kapelusz, w rękach bębenek i pałeczka – popychany na przód proscenium przez odzianych po cywilnemu Lucjana i Sławomira śpiewa zwrotkę piosenki, jakby w ogóle nie zauważył Mirka i jego ekipy oraz jakby ignorował fakt, że za sceną tylko czeka na wejście wpychany na pierwszy plan sceny przez, nie wiedzieć czemu obdarzanego przydomkiem rudego, Tadeusza… postawny drugi Mirosław w stroju oficera straży pożarnej z nieodłączną, a może tylko nie odłączoną – wielkich rozmiarów – sikawką i tymczasowo ukrytym za pazuchą toporkiem. Oficer wykonuje swoistą melorecytację, ale zdaje mu się, że śpiewa:

 

Jest taki dzień – powszechnego rozliczenia.

Dzień – sądny dzień, który wszystko może zmienić.

Jest taki dzień tylko raz na cztery lata

Dzień, który nam niespodziankę może spłatać.

Ja dzisiaj już się nikogo nie przestraszę.

Choć stan spoczynku, to zapędy wasze zgaszę.

A jakby ktoś miał tu do mnie jakaś sprawę

Niech spojrzy tu – jaką tęgą mam sikawę!

Mam ja w gaszeniu doświadczenie spore.

Jak będzie trzeba, to przyłożę i toporem…

 

Nowoczesny zaś Mirosław pierwszy przepycha się z trudem spośród rosnącego tłumu i dalej swoje:

 

Jedna kartka wszystko zmienia

– to zależy od skreślenia.

Ludzie – ludziom – kandydatom

tu, przy urnie są z zapłatą.

Mała kartka zmieni wszystkim

– od kolebki do kołyski

dobrą zmianę w zmianę drobną:

zakłamanie – w rzecz pogodną.

 

Pieśń próbuje zakończyć pokojowo świeżo upieczony szef struktur powiatowych Platformy Obywatelskiej korpulentny Emil, śpiewając trzecią zwrotkę:

 

Jest taki dzień, w którym radość wszystkich wita

i goni precz obłudników od koryta.

Jest taki dzień i on przyjdzie już niebawem.

Dzień, który wam znaczy kres igrania z prawem!

Podpuszczę wnet Włodzimierza, skoczę lasem.

Pikuta też potraktuję ostro czasem.

Odnowię ruch, choć dziś nie wiem, jak to zrobię.

Spokojnie, ja… wyobrażam już to sobie.

 

Chór mieszczan entuzjastycznie podchwytuje motyw i na melodię refrenu kończy:

 

Życzmy dzisiaj Polsce całej,

Życzmy i Ojczyźnie Małej:

wolnych sądów i wyborów,

mniej obłudy i pozorów,

praw podległych Konstytucji,

TVP bez prostytucji.

Gońmy ludzi podłej zmiany!

Precz niech idą „dobre pany”!

 

Wiec przedwyborczy powoli wygasa. Ludzie zaczynają się rozchodzić, ten i ów jeszcze próbuje wznieść jakiś okrzyk, słychać rachityczne skomlenia gawiedzi: „Precz z nową komuną!”, „Koniec podlej zmiany!”, „PiS do lamusa!”, Ktoś zamiauczał z cicha: „Oddzielić Kościół od Państwa! „Świecka szkoła!” – wyszeptał teatralnym głosem któryś z nauczycieli, lecz zanim dokończył – już go na placu nie było.

Od strony wschodniej dały się słyszeć odgłosy jakby szczekania psiego, to garstka kiboli z miejscowym kółkiem ONR-owców wraz z przeklętymi spod znaku czegoś podobnego do swastyki, zbliżała się go niedoszłego pomnika historii – perły rokoka. „Polska dla Polaków, Radzyń dla Radzyniaków!” – dało się wyodrębnić ze zlewających się dźwięków, a potem coraz wyraźniejsze skandowanie: „Brońcie krzyża już od Tesco po targowicę!”, „Byłeś w ZOMO, idź do domu, jesteś HOMO, nie mów nikomu!”, „Byłeś w ORMO, graj z Platformą!”, Chrystus królem Radzynia i całego powiatu!, „Trybunek na burmistrza”! – wyrwało się któremuś z kiboli, lecz zaraz został zneutralizowany przez przeciwników zadaszenia stadionu.

 

ZAPADA KURTYNA I WYMOWNE MILCZENIE, A W ANTRAKCIE ZJEDNOCZONE CHÓRY SENIORÓW – „WRZOS” I „RADZYNIACY” WYKONUJĄ KANTATĘ na melodię kolędy „Dzisiaj w Betlejem”:

Dzisiaj w Radzyniu, grodzie przedwiecznym, wesoła nowina!

Czwarty rok rządów na chwałę miasta włodarz nasz zaczyna!

Pomysł się rodzi, życie osłodzi, nagrody dają, premie wzrastają.

Szefowie śpiewają, podwładni klękają. Cuda, cuda ogłaszają.

 

A pani rzecznik po renowacji Biuletyn planuje.

Salwę sukcesów, wybuch osiągnięć w „Radzyń” znów wpompuje.

Tutaj wystawa, tam święta sprawa, tu festyn Boży nam się ułożył…

Pochwały padają, modły rozbrzmiewają, wszyscy radość w sercu mają!

 

Wszyscy prezesi i dyrektorzy do nas tu przybyli

i sprawozdania pełne sukcesów z mównicy złożyli.

Włodarz się cieszy, z pochwałą śpieszy, ksiądz się raduje, temuż wtóruje.

Media aż pękają, skaczą niby zając. Cuda, cuda ogłaszają!

 

Bądź pozdrowiony, bądź namaszczony wodzu nasz i władco!

Sławimy ciebie, mamy jak w niebie, dóbr wszelakich nadto!

Ty nam osłodzisz, ty nam posolisz, nikogo z pracy nie wy*****olisz.

Pasterze śpiewają, bydlaki klękają, lepszą przyszłość ogłaszają!

 

I my seniorzy tutaj pospołu śpiewać ci pragniemy,

chociaż niepewne jest czy efektów twoich dożyjemy.

Komuna wraca, wiarę przywraca, my to pochwalim, bo budowalim

– tak to mu śpiewają trzy razy klękając, koniec przerwy ogłaszają.

 

W czasie przerwy doszło do nieszkodliwych ekscesów, które niezwłocznie opisał wierszem ten sam, co w prologu lekko niezrównoważony, chociaż już niemłody, jak się okazało, redaktor PORTALU „OPINIE”, na melodię „W tej kolędzie…”:

W tej rozróbie, co dziś była, każdy dostał swoje,

a kto co ma na sumieniu, to nawet za dwoje.

Dał Jeden w brzuch Drugiemu, Trzeci dostał w głowę.

I chociaż coś skorzystał, to stracił połowę.

 

Ponad miarę były dane hasła na talerzu,

ale naród w naiwności szybko w nie uwierzył.

A Czwarty nie ma co dać, niesie dobre chęci,

bo z piasku nawet diabeł bicza nie ukręci.

 

Obiecywał tłuste raki nierychło z wieczora.

Po trzech latach się rozliczyć już nadchodzi pora.

A Piąty też nie lepszy, dobre chęci niesie.

Już za rok go pożegna ciepły miesiąc wrzesień.

 

Wystartował do wyborów, mierzył zbyt wysoko.

Pustym słowem oczarował, gestem cieszył oko.

Szóstego wybrać pora, może będzie lepszy,

jeśli nam już z wieczora niczego nie spieprzy.

 

Posłuchajcie i popatrzcie jeno, Bracia mili,

jak będzie podczas sesji słodziutko nam kwilił.

Dać wiarę jednak trzeba, by nam było lepiej,

A jak nam nie dotrzyma to się go wytrzepie.

 

obrazek 3

 

PO PRZERWIE…Na scenie pojawia się Anioł – ten z pierwszej osłony, ale jakże inny! Zamiast puchowych białych skrzydeł, – pojedyncze przybrudzone pióra, śnieżnobiała przed wiecem szata pognieciona, miejscami podarta, a z widocznych dziur wyglądają świadectwa niegdysiejszego anielskiego piękna – aureola przechylona na bakier…, a spod niej już nie sypią się iskry tworzące jakikolwiek napis, tylko resztki słów, ale skądś znajomych: …ałeś …amie …oty ...óg, ostał …i …ę …eno sznur!

Toż to z „Wesela Stanisława Wyspiańskiego!” – odczytał jeden z pięciu mocno zwicholonych osobników, wyglądających na staruszków, którzy pozostali na scenie. Usiedli sobie przy płonącym koksowniku, wyjęli połeć paprykowanej słoniny, słoik kwaszonych ogórków i litrówkę samogonu, najlepszego, jaki pędzą pod Czemiernikami.

- Co tam, panowie w polityce? – zapytał ten, na którego wcześniej wołali Lucek – widać, że dobrze niegdyś utrzymany, ale w pogiętych spodniach, wytartej marynarce i dziurawych butach, co świadczyło o tym, że dawno utracił ślady swej świetności. - Polej Tadeusz – odezwał się najstarszy, imieniem Sławek – rumiany delikwent o mocno pomarszczonym obliczu. – Tylko młodemu nie za dużo, jeden chociaż z nas niech przetrwa, niech przeniesie nasze ludowe wartości od Witosa do… - do nosa! – próbował nieudolnie zażartować młody.

Daniel mu było na imię i rzeczywiście odróżniał się od pozostałych wiekiem, ale nie tylko. Ubiór jego był ludowy, regionalny, spod Lublina jakby od Zemborzyc, Wrotkowa, lecz szybko się okazało, ze to podróbka wypożyczona z Woli Osowińskiej przez zespól z Zabiela. Młody, siedząc na bębenku, westchnął: - A taką miałem klawą pioseneczkę na czas po wyborach, zaśpiewać wam? – zaśpiewaj odezwał się milczący dotąd – nie wiadomo – Andrzej czy Olek – jakoś tak imię po staropolsku wymawiali: OLKO, jak Przemko, czy Zbyszko…

- No to wam zaśpiewam - postanowił młody i zaczął, z cicha przystukując sobie na bębenku, na melodię kolędy „Wśród nocnej ciszy”:

 

Wśród nocnej niszy sen się rozchodzi,

Że władza PiSu w przeszłość odchodzi.

Czym prędzej się wybierajcie, do lokali pośpieszajcie

Pożegnać „Pana”, kara mu dana.

 

Poszli, znaleźli drania przy żłobie

z wszystkimi znaki danymi sobie.

Jako mogli, tak mu dali, a dawając zawołali

Jak ludzie prości: w żłobie dość gościsz!

 

Żegnaj już kłamco z dawna poznany

przez cztery lata rozszyfrowany.

Na ciebie my łatwowierni czekaliśmy miłosierni,

a tyś się zjawił, farsę odstawił.

 

Już my nie liczym na ciebie Wiesiek.

Teraz innego sobie wyniesiem.

Boś mamonie zawierzony, teraz będziesz odstawiony.

Tego przyczyna, twoja to wina!

 

- Co jest? – ocknął się z zadumy piąty z uczestników tej wyborczej kolacji – konsolacji, dotychczas milczący, ale słynący z merytoryczności, którą wykazał się udzielając wywiadów na nieprawomyślnym portalu Marcin.. Na melodię kolędy „Bóg się rodzi” zaśpiewał zaskakująco świeżym i czystym tonem pieśni wizjonerską – ku zaskoczeniu wszystkich – odnoszącą się do miasta!:

 

O co chodzi, co się dzieje?

Plan wyborczy obnażony!

Całe miasto już się śmieje,

z Jurka blagier jest skończony!

 

Wzgardzony, okryty plamą,

odsunięty wraz z sługami.

Ciągle mówił nam to samo,

lecz, kochany – to nie z nami!

 

Cóż nasz Radzyń nad miastami?

Lud porzucił mrzonki twoje!

Pognał dwór twój i dworzany

– próżne trudy twe i znoje!

 

Niemało kłamał, niemało,

Byśmy byli wierni, cali,

Lecz mu było ciągle mało,

tośmy głosów mu nie dali!

 

W nędznej izbie nie zamieszka

– żłób uczynił swą kolebką.

Będzie czerpał z swego mieszka,

co uciułał – to nie ździebko!

 

Kochani, nas to spotkało.

Żegnać go wraz z wasalami.

A zarobił on niemało

– nie puszczamy go z torbami!

 

A młody, z myślą o przyszłości, i jako jedyny z tego grona w przyszłość zapatrzony, dośpiewał:

 

Włodarzy świeżo wybranych

ostrzegamy przed głupotą:

ufność naszą, wiarę, plany

potraktujcie tak, jak złoto!

 

Pamiętajcie po wsze czasy

– tak to jest z wójtową dolą:

KTÓRY PATRZY TYLKO KASY,

TEGO SZYBKO WY…..OLĄ!!!

 

Po kilku kwadransach do biesiadujących przysiedli się dawni znajomi: siwowłosy Jacek, Mariusz (który dla niepoznaki zapuścił długą brodę, Włodek i Mirek (weterani demokracji), długi Andrzej geometra i słusznej postury Emil, ale nie śpiewali. Nucili tylko mdławe mormorando, coś w rytmie „Przybieżeli, anieli, lililililaj, lecz razem nic im nie wychodziło.

Z oddali dały się posłyszeć coraz bardzie natarczywe okrzyki wygranych: „Każdy młot popiera KOD!”, „Targowicy mówimy NIE!”, „Lewacy precz od zawierzonego miasta”, Precz z Unią!”, „Wielka Polska, wielki Radzyń!”

Biesiadnicy zaś, posłyszawszy złowrogo brzmiące odgłosy czmychnęli każdy w innym kierunku i od tamtej pory nikt ich więcej nie widział.

 

 

EPILOG

Znowu na scenę wychodzi sfatygowany dziennikarz z resztkami inteligencji i błyskiem złośliwości na obliczu i śpiewa smętnie:

 

Tak to się zakończyła senna wizja moja.

Władzę wzięły osiłki, w nich dzisiaj ostoja.

 

Wprawdzie jest mi daleko jeszcze do Szekspira

Alem może nie darmo nad tą „Szopką” tyrał.

 

Bo ostrzec wszystkich śpieszę, że za dzionków trzysta

przyjdzie tutaj ten trzeci i na tym skorzysta.

 

Wygoni z miasta, z gminy tę niezgodną hordę,

a Was – ludzi niewinnych – uchwyci za mordę.

 

Podpisać się przyszła pora, aby nie tchło anonimem.

Krotochwilą tu spisaną takim nieudolnym rymem

nie uraź się, Czytelniku, wszak z zabawy jest nauka.

Jeśli nie znasz się na żartach, próżno tutaj czegoś szukasz.

Andrzej Kotyła

 

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Radzyń Podlaski

Redaktor prowadzący - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

Biała Podlaska

Redaktor prowadzący - Marcin Kozarski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-825

Parczew

Redaktor prowadzący - Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Współpraca:

Małgorzata Brodowska (dziennikarz)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin