Przynajmniej w kwestii budowania relacji z pokoleniem wstępującym czyli młodym. Niech pokolenie politycznych weteranów (czyt. starych wyjadaczy) doceni dobre chęci młodych, ich świeże spojrzenie i nieszablonową pomysłowość. Niech dostrzeże ich atuty, których samo w dużej mierze nie posiada i – z racji wieku oraz w wyniku naturalnej inercji – już nie osiągnie.

Te zalety to: wykształcenie, zdolność operowania systemami multimedialnymi, znajomość języków obcych, a oprócz walorów intelektualnych także czystość ideowa i świat wartości otwarty na budowanie lepszego bytu naszych wnuków.

Młodzi są nam zatem potrzebni znacznie bardziej, niż bilbordy!

Do czego? Do partnerstwa, do budowania programowej przyszłości, do przygotowania społeczeństwa na nieuniknioną zmianę warty. Tymczasem większość dojrzałych lub bardzo mocno dojrzałych polityków (zwłaszcza dzisiejszej opozycji) zachowuje się tak, jakby swe funkcje partyjne i inne publiczne, będące efektem ew. wygranych wyborów, miała pełnić dożywotnio i jeszcze parę lat po zgonie.

Jak zatem dziś kształcimy polityczną elitę przyszłości? Nijak. PiS przynajmniej ma swoich akolitów ukształtowanych od dziecka w tradycji wiary w hasło Polak-katolik, urobionych w ministranturze i na pielgrzymkowych szlakach, wyćwiczonych w wierności na „wakacjach z Bogiem”, w apostolatach, neokatechumenatach, scholach, krucjatach, wspólnotach, oazach i dziesiątkach innych, np. w założonym przez ks. Franciszka Blachnickiego Ruchu Światło-Życie, którego początki sięgają lat 60. i który (tenże ruch) dąży do wychowania młodych ludzi na dojrzałych chrześcijan, świadomych swych zadań w Kościele i świecie.

A poza Kościołem? Jako Państwo teoretycznie świeckie, oczywiście nie posiadamy żadnego narzędzia do kształtowania niereligijnych (nie mówię: niewierzących) liderów politycznych, których nie można, tak jak inne zawody, wykształcić na uczelniach wyższych.

 

Dzisiejsze młodzieżówki partyjne to niestety najsłabsze „instytucje” szkoły politycznej. Formalnie powstają jako stowarzyszenia i ze swej genezy mają być niezależne od matki partii – realizując jedynie doktrynę danego ugrupowania. Jednak w praktyce, członkowie młodzieżówek są na usługach polityków partii, traktowani jako darmowa siła robocza, zajmują się głównie roznoszeniem ulotek czy prowadzeniem kampanii w Internecie. Organizacja, która ma docelowo kreować liderów politycznych – promuje raczej zdolność do przypodobania się patronom politycznym.

 

Tym bardziej na szczeblu lokalnym w sens istnienia młodzieżówek wpisany jest konflikt, polegający na tym, że pod opieką polityków działających w kole partii, działają młodzi jako ich potencjalni rywale w wyborach samorządowych.

Nasi lokalni politycy wolą utrzymywać przy boku słabą lub rozbitą młodzieżówkę, która jednak nie stanowi dla nich konkurencji. To należy zmienić. Młodych trzeba traktować po partnersku, wnikliwie ich słuchać i wcielać do programów oraz do działania ich postulaty. Młodych trzeba traktować poważnie, dawać im szansę na rozwój i budować przed nimi perspektywy zadań, odpowiedzialności a następnie należnego im awansu. Młodzi nie mogą być przystawką do dania głównego. Realizując działania wartościowe intelektualnie winni angażować się w konkretne projekty, współuczestniczyć w ich tworzeniu a następnie finalizacji. Z młodymi trzeba umieć rozmawiać z pozycji doświadczonego starszego kolegi, życzliwego doradcy, a nie wszechwiedzącego i często nudnawego mentora. Na początek debaty, dyskusje, burza myśli (mózgów) czyli szkoła polityczna, a nie uliczne rozróby, demonstracje, atakowanie konkurentów politycznych w Internecie oraz tworzenie „szarej masy” czy „żywego tła” na ociekających plastikiem konwencjach partyjnych.

 

To, jaka jest rola młodzieżówki w życiu partii, widać bardzo wyraźnie w czasie publikacji kolejnych list wyborczych, na których próżno szukać na miejscach „biorących” przedstawicieli młodego pokolenia. Sytuacja, w której szefa lokalnej młodzieżówki nie ma nawet na liście kandydatów do rady miasta, zdarza się bardzo często i mówi o jakości „drabiny politycznej”, jaką mają być młodzieżówki.

Obok braku poważnego traktowania przez polityków, dochodzi jeszcze bardzo krytyczny odbiór młodzieżówek przez samych młodych, co powoduje, że często nawet w niektórych średnich miastach nie istnieją struktury młodzieżowe największych partii politycznych. Przygoda w młodzieżówce bardzo rzadko kończy się błyskotliwą karierą polityczną, najczęściej zaś zawodem i rozstaniem z jakąkolwiek działalnością polityczną.

Aby naprawić młodzieżówki, należałoby dokonać reformy instytucjonalnej, tworząc przy partii ich struktury ogólnokrajowe, które pozwoliłby uzależnić elitę młodzieżówki od lokalnych polityków i dać im możliwość wpływu na centralę partii, ponad lokalnymi strukturami. Należałoby także wpisać do ustawy o finansowaniu partii obligatoryjny odsetek dotacji, które trzeba przeznaczyć na działalność młodzieżówek. Ponieważ w tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, gdzie miliony publicznych pieniędzy są wydawane na niewybredne spoty telewizyjne a młodzieżówki często nie mogą liczyć na żadną pomoc finansową ze strony partii, utrzymując się wyłącznie ze składek członkowskich.

Należałoby także podjąć działania w stronę stworzenia ponadpartyjnych platform dyskusji, dobrym przykładem jest popularny od lat program „Młodzież kontra…”, gdzie przedstawiciele młodzieżówek mają okazję do zadania pytań pierwszoligowym politykom w czasie programu na żywo w telewizji publicznej.

 

Młodzieżówki powinny stać się miejscem ideologicznego fermentu, to właśnie tam powinny się rozpoczynać najodważniejsze dyskusje dotyczącego zmian w programach partii. Młodzieżówki powinny wziąć na siebie budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

Tylko w taki sposób jesteśmy w stanie przemienić polityczną rzeczywistość, w której wstydzimy się naszych reprezentantów i od lat chodzimy do urn wybierać – „mniejsze zło”. A więc powtórzmy za wieszczem: Młodości, Ty nad poziomy wylatuj, a okiem słońca ludzkości całe ogromy przeniknij z końca do końca!

Andrzej Kotyła

 

Post scriptum:

Miała swoje HITLERJUGEND III Rzesza, miał swój KOMSOMOŁ (Kommunisticzieskij Sojuz Mołodiożi) ZSRR, ale tych nie podaję za przykład. Ma swoje Forum Młodych PiS. Jeśli dołączyć do tego Wszech Polaków, Oenerowców, i inne patologie, to tytuł niniejszego felietonu wydaje się mieć swe pełne uzasadnienie. A młodzieżówka Polskiego Stronnictwa Ludowego – Forum Młodych Ludowców istnieje i posiada podobno struktury we wszystkich województwach oraz w większości powiatów, działa od 2000 r. i utworzone zostało z inicjatywy młodych działaczy PSL z województwa lubelskiego! Ale czy ktoś o tym słyszał?

  • Pisiewicz

    Zgłoś

    Wstydzę się PiS ale u nikogo więcej nie zarobię za nic nie robienie.

  • do Michał

    Zgłoś

    Lepiej, żeby młodzi Pisiewicze zamiast brylować w mediach społecznościowych oburzyli się wreszcie na swoich mocodawców, że łamią prawo. Wtedy zostaliby autentycznymi bohaterami, a tak tylko brylują w mediach. Media opanowane przez młodych pisowszczyków na pewno Polski nie zbudują. Kaczy nie chce mądrych, młodych ludzi. Chce posłusznych. W życiu nie widziałem młodego, posłusznego człowieka, dlatego ci pisowi chłopcy i dziewczęta to marionetki, które za kilkanaście lat będą żaliły się swoim dzieciom, że nie zaznały młodości. Ludzie pozbawieni ambicji i odrobiny honoru, faktycznie nie przeżywają młodości, dla tego szkoda mi straconego pokolenia pisiewiczów.

  • Michał

    Zgłoś

    Fakt. PiS ma dużo młodych ludzi, stawia w dużej mierze na młodych, a wielu młodych młodzi robiło dzięki tej partii oszałamiające kariery. I nie mam na myśli Misiewicza - bo to niechlubny wyjątek od reguły. Więcej, to właśnie nas PiS głosowało bardzo dużo młodych ludzi, co można zweryfikować na stronach PKW. I to ci ludzie robili przed ostatnimi wyborami i robią PiS-owi genialną promocję w mediach społecznościowych. Czyli coś jest nie tak, w postępowaniu innych ugrupowań politycznych. Lekceważenie tej części społeczeństwa nie wyszło im na dobre i nie wyjdzie.

  • ADAM

    Zgłoś

    ********* artykuł .. moze Nasz PSL wkoncu zrozumie ...!! niestety ciągle te same budzie nieco osiwiały włos ..a młodzieży nic a nic !
    ?Sosnowski jedynie widać ze wierzy w moc młodych można wymienc jeszcze Kraśnik CZY lublin fml A TA RESZTA ...
    trzeba WIEDZIEĆ KIEDY ZE SCENY ZEJŚĆ ..PANOWIE
    CZAS NA MŁODYCH ..

  • Wyborca

    Zgłoś

    Brawo Panie Andrzeju, w końcu przemówił Pan jak nauczyciel, przyjaciel młodzieży. Ale i mentor dla opozycji. Ma Pan rację, młodych trzeba wprowadzać na salony polityki, może w końcu coś się zmieni.

  • do Czesiek

    Zgłoś

    Członek PO, który dogaduje się z PiS? Chłopie o czym ty mówisz. Jureczek w PO, później w PiS. Pikut z Mariuszkiem u Rębka, później u Witolda, później u Rębka z powrotem. W między czasie w Józefatką (raz w PiS, raz od Gowina) kombinacyje perfidne uskuteczniają. A ja myślałem, że jesteśmy ciepłymi, dobrymi ludźmi prosto od Boga, a tu każdy szatańskie sztuczki pragnie wprowadzić w swoje marne życie. Polak katolik nigdy nie zdradzi swojego ...... belzebuba który solidnie zapłaci za dobre stanowisko. Ot cała prawda. Dlatego fakt faktem młodych należy obowiązkowo dopuszczać mądrze do władzy. Ale sito musi być. Cwaniak od marnego wuefu nie może tworzyć kultury. Cwaniak po kulturze nie ma prawa odpowiadać za wygraną w pici polo, nie zna się na tym.Taki prost świat a jakże skomplikowany. Administratywista powinien wypuszczać do obiegu dobre prawo. Ściekami niech zajmie się jego zespól, ogrodem warzywnym zwany.

  • Czesiek

    W odpowiedzi na: do Czesiek Zgłoś

    Jaki członek PO dogadujący się z PIS? jeśli chodzi ci o kadencję 2002 - 2006 to pamiętaj, że Rębas był w PO. To źle , że wtedy członek PO się dogadywał z członkiem PO? A może gorsze są judasze, co popierali po cichu ostatnio rębasa, żeby wrócić do sejmu?

  • ???

    W odpowiedzi na: do Czesiek Zgłoś

    Każdą nikczemność można usprawiedliwiać podszeptami szatana. Ale, wyrachowania i perfidii niektórych osobników z radzyńskiego świecznika nie da się niczym wytłumaczyć.

  • Czesiek

    Zgłoś

    Andrzeju K. o Skoczylasie pisali we wspólnocie, w Słowiu Podlasia, w KRP, a Ty konsekwentnie nie komentujesz tego. Czemu bojkotujesz Skoczylasa? Domagamy się powrotu Sławomira K. na ekrany, on przekazuje pełniejsze informacje.

  • Adam

    W odpowiedzi na: Czesiek Zgłoś

    A kto to jest Skoczylas?

  • ja

    W odpowiedzi na: Adam Zgłoś

    kola to jest

  • Do Adama

    W odpowiedzi na: ja Zgłoś

    Prezydent Komorowski też pytał kim jest ten Pan Duda i ten Pan Duda wygrał.... Panie Adami, żeby nie było tak, że Pan nie wie kim jest przyszły burmistrz

  • Taaaa

    W odpowiedzi na: Do Adama Zgłoś

    Kola do przedszkola.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin