O minimalnej stawce godzinowej, fundamentalnych prawach pracowniczych, stopniowym cywilizowaniu się rynku pracy a także o najczęstszych przypadkach naruszania przepisów z Barbarą Niedzińską, kierownik bialskiego Oddziału Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie rozmawia Marcin Kozarski.

 

PIP wywiad 2Pani kierownik, kogo i w jakich sytuacjach obejmują obowiązujące od stycznia przepisy o minimalnej stawce godzinowej?

Przepisy obejmują dwie grupy. Minimalna stawka za każdą godzinę przysługuje przyjmującemu zlecenie lub świadczącemu usługi. Dotyczy to zatem umowy zlecenia, podobnie jest w przypadku tak zwanego samozatrudnienia. Nowelizacja nie dotyczy natomiast umów o dzieło. Zgodnie z nowymi przepisami w 2017 roku, za każdą godzinę wykonywania zlecenia lub świadczenia usług, kwota wynagrodzenia nie może być niższa niż 13 złotych brutto. Stawka ta nie nie obejmuje podatku VAT.

 

Rozumiem, że umowę zawieramy z zachowaniem formy pisemnej, przedsiębiorca ma tam potwierdzić liczbę godzin, określić stawkę...

Oczywiście. Od tego roku musi być też prowadzona dokładna ewidencja czasu pracy. Poza tym pracodawca ma obowiazek przechowywania takich dokumentów przez trzy lata. W przypadku umów zawartych na czas dłuższy niż 1 miesiąc, wypłaty wynagrodzenia w wysokości wynikającej z wysokości minimalnej stawki godzinowej, dokonuje się co najmniej raz w miesiącu, a nie raz na kwartał.

 

Czy inspekcja kontroluje przestrzeganie tych przepisów?

Tak. Szczególnie gdy przychodzą sygnały od od osób realizujących zlecenia, zatrudnionych „na czarno”, czy innych pracowników. Ale kontrole wykonujemy także według określonego rocznego harmnogramu. Określamy w nim plany i zadania, w tym sektory i główne zagadnienia. Takie jak prawna ochrona pracy, bezpieczeństwo pracy, legalność zatrudnienia czy praca cudzoziemców.

 

Dużo jest skarg?

Napływają sukcesywnie i reagujemy na każdą z nich. Ale to nie zamyka sprawy, każdy inspektor pracy ma bowiem obowiązek, podczas wykonywania jakiejkolwiek kontroli, czy rutynowej czy tematycznej, zwrócenia szczególnej uwagi na osoby zatrudnione na innej umowie niż stosunek pracy, a zatem na podstawie umów cywilno-prawnych. Jeśli takie osoby są, musimy sprawdzić czy realizacja tych umów jest zgodna z przepisami.

 

W jaki sposób?

Przede wszystkim sprawdzamy czy takie umowy nie są ukrytym stosunkiem pracy.

 

Kiedy noszą takie znamiona?

Przez nawiązanie stosunku pracy, pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju, na rzecz pracodawcy, pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę.

 

A co gdy kontrola wykazuje, że umowa o zlecenie to w gruncie rzeczy ukryty etat?

Reagujemy natychmiast. Kierujemy do pracodawcy wystąpienie o potwierdzenie zatrudnienia umową o pracę, w miejsce umowy zlecenia. Pracodawca, który zawiera umowę cywilnoprawną z pracownikiem w warunkach, gdy winna być to umowa o pracę, naraża się na grzywnę od tysiąca do trzydziestu tysięcy złotych.

 

Niektórzy uważają, że kary są jednak wciąż zbyt niskie...

Zależy w odniesieniu do kogo. Dla kioskarki zatrudniającej jedną osobę na pół etatu, nawet tysiąc złotych to bardzo dużo.

 

Albo wolą te kary płacić, niż stosować się do przepisów...

Doświadczyłam takiej sytuacji, ale tego typu postawy dotyczą różnych spraw, nie tylko kwestii związanych z zatrudnianiem. Szef pewnej firmy, gdzie było za zimno, zamiast naprawić ów stan rzeczy, od razu zapytał ile wynosi mandat. Tymczasem, jeśli praca jest lekka i biurowa to w pomieszczeniu ma panować temperatura minimum plus 18 stopni. Natomiast plus 14 dopuszcza się w innych przypadkach. No oczywiście poza chłodniami, czy zajęciami wykonywanymi na otwartej przestrzeni. Wtedy jednak pracodawca ma zapewnić posiłki, ciepłą odzież czy możliwość dogrzania się.

 

Wszystkie skargi są zasadne?

O nie. Zdarzają się też nieuczciwi pracownicy czy „anonimowi donosiciele”. Niejednokrotnie skargi pisze też konkurencja.

 

No dobrze. Stwierdzacie, że umowa zlecenie to w rzeczywistości umowa o pracę. Pracodawca otrzymuje mandat. Jaką korzyść ma z tego pracownik?

Występujemy do pracodawcy o potwierdzenie na piśmie umowy o pracę. Innymi słowy inspektor pracy każe zawrzeć umowę o pracę. Dzięki naszym kontrolom wiele osób dostało już w ten sposób umowy.

 

A jeśli pracodawca się opiera?

Jeżeli w ciągu 30 dni tego nie uczyni, zwracamy się do sądu o roztrzygnięcie. W przypadku przyznania nam racji, pracodawca musi się liczyć z dodatkowymi kosztami.

 

Na co ludzie się najczęściej skarżą?

Zwracają się do nas o pomoc z różnymi problemami z zakresu prawnej ochrony pracy, w tym bhp czy legalności zatrudnienia. Duża skala skarg dotyczy naruszania przepisów o czasie pracy i niewypłacania lub zaniżanie wynagrodzeń. Coraz częściej napływają też skargi dotyczące umów cywilno-prawnych. Jeden z pracodawców z góry zapowiedział, że nie będzie swoim pracownikom płacił 13 złotych za godzinę.

 

A to czemu?

Oświadczył, że jego te przepisy nie dotyczą, bo to jest firma prywatna. A w niej, to on ustala zasady. I może robić co chce.

 

Nie do wiary. Przecież to obrazek, niemal żywcem wyjęty z „Ziemi Obiecanej”.

Niestety tak. Sa też takie sygnały, że ludzie pracują w ogóle bez żadnej umowy, czyli na czarno. Pracodawcy najczęściej tłumaczą się wówczas, że jest to umowa zlecenia zawarta ustnie.

 

Czyli bez żadnych praw i zabezpieczeń. Mówiąc kolokwialnie „na gębę”?

Tak. A podczas takich kontroli, zdarza się, że inspektor udowadnia, iż pracownik wykonuje pracę na „czarno”, czyli bez potwierdzenia na piśmie zatrudnienia.

 

W nocy też prowadzone są kontrole?

Są, jeśli otrzymamy sygnały, że na nocnej zmienie są ludzie zatrudniani na czarno. W jednym z zakładów właśnie tak było.

 

Częściej karzecie, czy pouczacie?

Możemy użyć różnych środków. Jeśli naruszenie jest incydentalne, a pracodawca natychmiast podjął działania, zmierzające do jego wyeliminowania, możemy odstąpić od ukarania i zastosować środek wychowawczy w postaci pouczenia czy ostrzeżenia. A nawet w przypadku pierwszej kontroli odstępujemy od stosowania kar. Wszystko zależy od zastanej sytuacji. Jak wiadomo, nie ma na przykład zakazu zatrudniania na umowy cywilno-prawne, gdyż czasem jest to nawet zasadne. Ważne, by wszystko było zgodne z przepisami. Taka umowa nie może więc nosić znamion umowy o pracę, czas pracy musi być skrupulatnie ewidencjonowany a za godzinę ma być płacona minimalna stawka. Nakładamy kary, jeśli zleceniodawca nie płaci 13 zł albo zaniża wynagrodzenie.

 

Z samymi umowami zlecenia chyba nie jest aż tak źle. Z analiz ekspertów wynika, że pracodawcy, mimo początkowych protestów, w zdecydowanej większości pogodzili się z nowymi przepisami i płacą tyle ile trzeba...

Zgadza się. Omijanie tych przepisów jest raczej marginalne i dotyczy niewielkiej liczby pracodawców. Na razie, ze względu na krótki okres obowiązywania nowych przepisów, trudno powiedzieć o jakiejś trwałej tendencji, ale z naszych obserwacji wynika, że większość jednak płaci te 13 złotych.

 

Dziwi, że są jeszcze tacy, którzy próbują omijać prawo. Bezrobocie jest stosunkowo niskie, rąk do pracy wręcz brakuje.

Mniejszość, która łamie prawo, tak naprawdę szkodzi innym pracodawcom, a przez to całemu rynkowi pracy.

 

Co na to uczciwi pracodawcy?

Są oburzeni. Tym bardziej, że zdarza się, że przegrywają przez to przetargi. Mówią nam: nie zatrudniamy ludzi na czarno, ubieramy ich, mają fundusz socjalny, urlopy, dostają posiłki, napoje, płacimy im uczciwie i na czas, odprowadzamy wszelkie składki. Dlatego takie zachowania budzą ich uzasadniony bunt. By im to jakoś zrekompensować, prowadzimy społeczną kampanię promocyjną „Pracodawca- Organizator Pracy Bezpiecznej” czy też „Zdobądź Dyplom PIP”, w której wyróżniamy rzetelne i uczciwe przedsiębiorstwa.

 

Na niepłacenie 13 złotych są jednak sposoby. Sprzątaczki muszą dzierżawić odkurzacz a ochroniarze mundur. Pracodawcy fałszują ewidencję czasu pracy, ludziom nie płaci się za wszystkie godziny, stosowane są kary umowne....

W przypadku umów zlecenia takie praktyki są absolutnie bezprawne.

 

Od lat mówi się, że najwięcej nieprawidłowości jest w branży gastronomicznej, transportowej, na budowach i w agencjach ochrony...

Niektórzy pracodawcy mają inne ciekawe pomysły. Na przykład pracę na czarno usprawiedliwiają trwającym akurat okresem próbnym. Tłumaczą, że chcą przyjrzeć się, czy pracownik się nadaje do wykonywania zadań. W ich mniemaniu praca na próbę, to praca bez żadnej umowy...

 

Rozumiem, że chce Pani wyprowadzić ich z błędu?

Zdecydowanie. Obecnie pracownik, nie tak jak kiedyś, po pierwszym dniu, lecz od razu przystępując do pracy, musi mieć zawartą umowę. Wprawdzie umowa na okres próbny nie może być dłuższa niż 3 miesiące, ale nikt pracodawcy nie zabrania podpisać ją tylko na tydzień. Na budowach widzimy pewną poprawę, firm ochroniarskich jeszcze nie kontrolowaliśmy. W branży transportowej jest bardzo dużo skarg.

 

Pracodawcy skarżą się, że muszą zainwestować w badania, szkolenia.

Owszem, ale pracownik pracuje nie tylko na rzecz pracodawcy, ale i na jego ryzyko. Pracodawca, jeśli się bierze za prowadzenie jakiegokolwiek biznesu, musi się liczyć z tym, że ponosi określone ryzyko gospodarcze, z którego nikt go nie zwolni.

 

Inni usprawiedliwiają się wysokimi podatkami i kosztami pracy...

Mówiąc tak, nie zdają sobie sprawy, jak wysokie standardy panują w innych krajach Europy i jak szerokie prawa pracownicze mają tam zatrudnieni. W niektórych krajach, jeśli dochodzi do wypadku śmiertelnego z winy pracodawcy, to jego firma nie może przystępować do przetargu przez wiele lat, przedsiębiorcy tracą też różnorakie uprawnienia. Już nie mówiąc o tym, że za zatrudnianie na czarno wymierzane są niezwykle drakońskie kary.

 

A co z umowami o dzieło?

Tu jest problem, ponieważ ustawodawca ich w nowych przepisach nie uwzględnił.

 

Kiedy mamy do czynienia z taką umową? Godzinową stawkę minimalną próbuje się też omijać, poprzez podpisywanie umów o dzieło...

Dzieło jest, gdy ktoś napisze książkę, skomponuje utwór muzyczny, namaluje obraz, napisze artykuł prasowy, wygłosi wykład.

 

A dozorca, ochroniarz czy pracownik kuchni? Oni nie mogą tworzyć dzieł? Zupa pomidorowa może być nawet arcydziełem sztuki kulinarnej...

Dzieło jest jednorazowym aktem twórczym. Dlatego, jeśli stwierdzimy podczas kontroli, że przedsiębiorcy zatrudniają tak np. pracowników budowlanych czy leśnych, zawiadamiamy od razu ZUS i urząd skarbowy. Takie praktyki spotykaliśmy i na budowach. Na umowach o dzieło byli pracownicy pokrywający dach.

 

A może to byli artyści a inspektorzy się na nich nie poznali?

Artyści nie kładą dachu a na życzenie inwestora ozdabiają budynek płaskorzeźbami. Poza tym, czym różni się pokrywająca dach osoba na umowie o pracę od człowieka wykonującego takie same zadanie na umowie o dzieło? Takie kuriozalne sytuacje zdarzają się też w zakładach usług leśnych, gdzie dziełem ma być ścinanie drzew.

 

Co, gdy zdarzy się wypadek?

W przypadku umowy o dzieło nie ma sporządzonej karty wypadku. Zginął kiedyś człowiek na bialskiej budowie, który zgodził się pracować na umowie o dzieło. I niestety nic nie można było zrobić.

 

Czemu pracodawcy to robią? Czy tylko dlatego, że nie umieją prowadzić interesów? A może wychodzą z zalożenia, że ludzie winni pracować za darmo i jeszcze się cieszyć, że mają gdzie?

Myślę, że chodzi im wyłącznie o zyski, nie dbają o interesy zatrudnionych. Na tego typu wyzyskiwanie godzą się najczęściej ludzie zdesperowani, poszukujący przez długi okres pracy, nie posiadający środków do życia lub też zagrożeni wykluczeniem społecznym. Pracodawcy wykorzystują również trudne życiowe położenie swych pracowników, często są to też kobiety po 50 roku życia, które boją się, że nigdzie więcej nie znajdą pracy, jak też absolwenci szkół nie posiadający doświadczenia zawodowego.

 

Są w ogóle jakieś pozytywne elementy kontroli?

Tak. Często doświadczamy zmiany postępowania. Dzieje się tak dlatego, że cierpliwie tłumaczymy, uświadamiamy, wyjaśniamy stan prawny i konsekwencje nagannych praktyk. Toteż często podczas drugiej kontroli, nie notujemy już przypadków naruszania prawa.

 

Ale i bywa gorzej.

Owszem. Czasem przychodzimy na kontrolę a pracodawca już w drzwiach mówi nam, że ma do czynienia z samymi nieuczciwymi osobami...

 

A, że wszyscy kradną...

Tak. Niewłaściwe relacje w firmie zdradzają również częste rotacje personalne. Liczne zwolnienia i przyjęcia. To oznacza, że w tym zakładzie dobrze się nie dzieje.

 

Cóż, pracodawcą być też nie jest łatwo...

Dlatego ci, którzy tego nie potrafią, często idą na przysłowiowe skróty.

 

To jednak margines?

Ależ oczywiscie. Jest coraz więcej pracodawców szanujących swych pracowników. Ich zakłady oferują stabilne zatrudnienie, przyjazne relacje w firmie, możliwość rozwoju i godziwe zarobki. A ludzie zarabiają coraz większe pieniądze, zwłaszcza, jeśli są cenionymi na rynku fachowcami. Widzimy to kontrolując listy płac. Pracodawcy dbają o takie osoby i odpowiednio ich gratyfikują. Co więcej, są wręcz dumni są z tego, że posiadają bardzo dobrze wykwalifikowaną załogę.

 

Są jakieś specjalne odstępstwa od minimalnej stawki godzinowej oraz ewidencji czasu pracy?

Nie stosuje się ich na przykład do umów, dotyczących usług, polegających na sprawowaniu opieki nad grupą osób podczas wypoczynku czy wycieczek, jeżeli ze względu na charakter sprawowanej opieki usługi są świadczone nieprzerwanie przez okres dłuższy niż 1 doba. Nie stosuje się ich także do umów, dotyczących usług opiekuńczo-bytowych, realizowanych poprzez prowadzenie rodzinnych domów pomocy, jak również w sytuacjach, gdy przyjmujący zlecenie lub świadczący usługi, sam decyduje o miejscu i czasie ich wykonania i przysługuje mu wyłącznie wynagrodzenie prowizyjne.

 

Zmniejsza się skala umów śmieciowych?

Na przestrzeni ostatnich paru lat zdecydowanie tak. Warto mieć na uwadze, że w tym czasie wydaliśmy w tej mierze mnóstwo zaleceń. W efekcie mieliśmy istotny wpływ na pozytywne zmiany.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Radzyń Podlaski

Redaktor prowadzący - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

Biała Podlaska

Redaktor prowadzący - Marcin Kozarski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-825

Parczew

Redaktor prowadzący - Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Współpraca:

Małgorzata Brodowska (dziennikarz)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin