O kulisach radzyńskiej polityki, powodach zawieszenia w prawach członkowskich PiS i konflikcie z burmistrzem Jerzym Rębkiem z Andrzejem Dzięgą, wieloletnim działaczem PiS rozmawia Sławomir Karwowski.

dziegaPanie Andrzeju, sądząc z listu, który wysłał pan do rzecznika dyscyplinarnego PiS, pana Karola Karskiego, musiało chyba zaboleć to zawieszenie.

Rzeczywiście to boli. Przede wszystkim dysproporcja w traktowaniu. Wiem, że z perspektywy posła, z perspektywy Warszawy ludzie, którzy pracują na co dzień w terenie, stają się ludźmi drugiego pola. Ale są działaczami. Zawsze działaczem byłem i uważam, że nie zasługiwałem na to, żeby przestać nim być. Różnie ludzie mnie oceniają, mają do tego pełne prawo, bo rzeczywiście jestem taki, jaki jestem, ale jestem radzyniakiem, może wyrobnikiem, jeśli to wada. Orłem nie jestem, bo jak okna były otwarte, to nigdzie nie wyfrunąłem i jestem dalej w Radzyniu, w tej samej partii.

 

Może przeanalizujemy trochę ten list, który wysłał pan do pana Karola Karskiego. Pominę tutaj oczywiście te kwestie wędrówek pana Jerzego Rębka po różnych partiach, bo jest to wiedza powszechna. Zaintrygował mnie jednak fragment o układzie Jerzego Rębka z postkomuną. Czy ten układ faktycznie był, czy to są pana takie pana mgliste podejrzenia?

Zarzuca się wszystkim, że urodziliśmy się w słusznie minionej epoce. To fakt, mamy tyle lat ile mamy, pracowaliśmy, znaliśmy różnych ludzi. Ja z wieloma osobami do dziś wymieniam ukłony, utrzymuję kontakty, niektórych za różne rzeczy szanuję, bo takie jest życie. Ale to nie świadczy o tym, że są to moi najbliżsi przyjaciele, że są to, że tak powiem, ludzie, z którymi prowadzę biznes. Natomiast kontakty pana Jerzego, cóż, nie jest tajemnicą, że gdzie władza była - tam były największe pieniądze. A gdzie były największe pieniądze - tam był pan Jerzy.

 

A pakt o nieagresji był pomiędzy Rębkiem a PSL – był czy nie?

A z tego niech się spowiada obecny wicewojewoda. To on przyjechał do mnie następnego dnia po dożykach opowiadając, że przyszedł do niego pan minister Sławecki i mówił o zerwaniu paktu o nieagresji z posłem Rębkiem. To, czy pan wicewojewoda to pamięta, to już jego sumienie.

 

Zarzuca pan burmistrzowi nazwijmy to „podejrzane” układy międzypartyjne i ukłony w stronę postkomuny, a jak pan wytłumaczy sytuację, że w strukturach PiS w czasie, gdy pan był ich szefem, był były radny powiatowy pan Józef Korulczyk, który ma przeszłość w partii PZPR? Burmistrzowi zarzuca pan układ z postkomuną, a w swoich szeregach ma pan byłego członka PZPR.

Każda reguła ma swoje wyjątki. Dla mnie wyjątkiem jest osoba pana Józefa. Ja już to raz wyjaśniałem i tylko powtórzę. Pewien epizod w życiu nie musi świadczyć, że jest zły. Urodziliśmy się w tamtej epoce i musieliśmy tam funkcjonować, musieliśmy tam pracować, zarabiać. To nie myśmy byli szefami jednostek, tylko szliśmy po pracę do tych ludzi i z tymi ludźmi współpracowaliśmy. Nie stawiajmy znaku równości od ręki, nie szufladkujmy, że wszystko co było za postkomuny było złe i wszyscy byliśmy źli.

 

Wracając do listu, zarzucił pan, może nie bezpośrednio, pomoc czy może raczej przymykanie oka na fałszerstwa wyborcze podczas ostatnich wyborów samorządowych. Na czym opiera pan tą swoją teorię, że do takich rzeczy dochodziło i że w ogóle brał w tym udział pan burmistrz Jerzy Rębek.

Z ramienia PiSu obwodowe komisje obsadzał już jako pełnomocnik pan Jerzy Rębek. Ludzie, którzy zostali obsadzeni za wyjątkiem naprawdę małego procenta z PiS, przyszli z zewnątrz, czyli z ramienia pana Adamskiego, pana Rębka etc. I mieli, że tak powiem, wytyczne. Mieli wytyczne z Warszawy, jak mają postępować przy liczeniu głosów w pracy w Obwodowych Komisjach Wyborczych. To jest procedura, kiedy ja w poprzedniej władzy byłem pełnomocnikiem, mieliśmy szablony, jak należy postępować krok po kroku. W Warszawie był sztab, który to miał analizować. To jest kwestia przepływu informacji między jednym organem, czyli tutaj na dole, a centralą. Jeżeli tego nie ma, to nie można spokojnie powiedzieć, że wszystko zagrało. Jeżeli ci ludzie, bezpośrednio tu nadzorujący, liczący głosy, zwracają się do szefa, mówią: „taka i taka sytuacja u nas jest” i to musi on podejmować decyzje.

To szczególnie ważne przy końcówce liczenia, kiedy, wiadomo – temperatura rośnie.

Mamy przykład z gminy Ulan, gdzie było zarzucanie fałszerstwa. To była kwestia dwóch-pięciu głosów, tylko w odpowiednim momencie zareagowała komisja wyborcza i do godziny 12 wygrał wybory pan Łaski, a 12:05 już wygrał pan Koczkodaj. Ja nie kontrolowałem wtedy sytuacji, bo to było zadanie pana Rębka, ale wiem, że mężowie zaufania zgłaszali się, interweniowali, a reakcji ze strony partii nie było żadnej.

 

Według pana to zaniedbanie czy celowe zaniechanie działań?

Moim zdaniem pan Jerzy pilnował, czy jego głosy są dobrze policzone. Nie interesowała go szeroko pojęta uczciwość wyborów, czyli wszystkich - na radnych gminy, radnych powiatu, do sejmiku, tylko tu i teraz, w tej chwili, bo on miał wygrać i odnieść sukces. To jest nie w porządku.

 

W pana piśmie mamy też cytuję: „zarzuty o związkach z podejrzanymi biznesmenami o korzeniach kryminalnych”. Mógłby pan rozwinąć tę kwestię?

To nie jest temat do dyskusji, nazwijmy to, medialnej.

 

Ale ma pan mocne argumenty, na podstawie których sformułował pan tę tezę?

Nie będę rozwijał tego wątku, ale tak, mam podstawy do tego, aby to mówić. Historia Jerzego Rębka to nie tylko działalność burmistrza, ale wcześniej wójta. To nie tylko działalność stricte polityczna, ale też gospodarcza, a polityka nie zaczyna się od 2010 roku, tylko wcześniej.

 

Zarzuca pan panu Jerzemu Rębkowi, że wszystkie jego działania podejmowane są dla własnych korzyści, nie dobra miasta czy partii. Można łatwo to odwrócić - pan też z tych dobrodziejstw korzystał, w końcu został pan za Józefa Korulczyka prezesem PUK.

Tak, zostałem radnym i tak się stało, że zostałem przyjęty do pracy do PUK. Ci, którzy mi to przypominają, powinni pamiętać również, że zmarł poprzedni prezes PUK, a ja zostałem następcą Wierzcie mi państwo, że naprawdę nie maczałem w tym palców, przez głowę mi nie przeszła myśl, że prezes za mojej kadencji umrze. Ktoś nie tak dawno w komentarzach pisał o mnie, że zadłużyliśmy miasto na ogromne pieniądze. Ja wiem jedno: odchodząc z PUK, zostawiłem na koncie pieniądze na pierwszy etap modernizacji ujęcia wody. Za naszej kadencji wykonywaliśmy roboty ziemne, budowę kanalizacji, ileś kilometrów rur, ileś dróg było wykonanych, ale tego nie było widać, bo robota wykonana, rura położona, zasypana i nie ma tego efektu. To były kosztowne prace, choć nie tak opiewane, jak inwestycje drogowe.

 

mpv shot0005Panie Andrzeju, czy ten pana list nie jest próbą, kolokwialnie mówiąc, dokopania konkurentowi politycznemu, który ma lepsze notowania u najwyższych władz PiS-u? W wyborach samorządowych prezes Kaczyński właśnie jemu udzielił poparcia, a teraz występuje pan przeciw namaszczonemu przez prezesa kandydatowi. I to sam. Czy nie sądzi pan, że pański głos byłby bardziej widoczny, gdyby na przykład 10-20 członków radzyńskich struktur partii podpisało się pod tym listem, czy wsparło pana w zarzutach, które podnosi pan wobec Jerzego Rębka?

Zdaję sobie sprawę z tego, że może to wyglądać na „zemstę”, ja nie będę z tym polemizował. Ale wiem, że Warszawa rządzi swoimi prawami, prowincja swoimi. Ja jestem tu i teraz, na prowincji. I dlatego mówię i piszę do dwóch osób - do szefa komisji dyscyplinarnej i do wiadomości prezesa partii, o historii współpracy z Jerzym Rębkiem. Liczę na to, że chwila refleksji musi gdzieś kiedyś nastąpić.

Co do poparcia dla pana Rębka, cóż, oficjalnie na pewno wyglądało to dobrze. Ale ja pamiętam kulisy pewnych wyborów samorządowych, kiedy miałem telefon z Warszawy z informacją: ten pan więcej nie będzie kandydował z nami do Warszawy. Media szeroko opisywały historię pewnej dyskusji sejmowej, więc nie będę już do tego wracał i przypominał. Ale jego kariera w Warszawie się skończyła, a kłopot do zagospodarowania wrócił w teren. To są kulisy działalności politycznej, ale są.

 

Czy zawieszenie pana w prawach członka to już jest koniec pańskiej politycznej kariery? Niewykluczone, że po wyborach zostanie pan przywrócony, a z tego co wiem, to te wybory się odbyły w miniona sobotę. Chce się pan wyłączyć z polityki, czy jeszcze powalczyć?

Podstawową istotą człowieka jest praca. Praca nie polega tylko na tym, że zamykam dom, idę do pracy wykonać swoje obowiązki i kończę, w pracy każdy ma swoje aspiracje i ambicje. Młody człowiek ma ambicje być coraz wyżej, codziennie ta poprzeczka jest wyższa, a w moim przypadku ja wiem, że ta poprzeczka jest schyłkowa i wiem, że mam swoje lata, od których nie uciekam. Ale dopóki żyję, dopóki mam wokół siebie przyjaznych ludzi, po prostu nie poddaję się, żyję, chodzę - bronię się. Co do kariery politycznej... „Na ulicy" mówi się, że już jestem i w Solidarnej Polsce, i w Platformie Obywatelskiej. A ja nigdzie na pół kroku nie zboczyłem ze swoich ideałów i nie zboczę. Moimi ideałami są ideały centrowo-prawicowe. Mieściłem się w tym PiS...

 

...ale już się pan chyba nie mieści?

Zapisałem się do Porozumienia Centrum i tam było to, czego chciałem. PiS skręcił trochę na prawo, ja się jeszcze trochę mieściłem, ale to, co się dzisiaj wyprawia to...

 

To znaczy źle pan ocenia rządy PiS?

Na temat polityki warszawskiej nie będę się wypowiadał. Rzeczy typu pomoc socjalna, wiek emerytalny- to są sprawy z dziedziny budżetu po stronie wydatków, ale są to rzeczy potrzebne. Ale ja nie widzę tych działań po stronie przychodów, z dziedziny uruchamiania dynamiki gospodarki.

 

Wystartuje pan jeszcze raz jako kandydat na burmistrza Radzynia Podlaskiego?

Powiedziałem, że nic co ludzkie nie jest mi obce. Jestem na tej ziemi, jestem z tej ziemi, chyba nie będzie zabronione mi kandydowanie. Chyba, że jakiś wyrok... W końcu te boskie są niezbadane.

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Radzyń Podlaski

Redaktor prowadzący - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

Biała Podlaska

Redaktor prowadzący - Marcin Kozarski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-825

Parczew

Redaktor prowadzący - Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Współpraca:

Małgorzata Brodowska (dziennikarz)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin