- Chcemy odbudować silną, godną pozycję Polski wśród krajów Unii Europejskiej. Wierzę, że takiej Polski chcą Polacy i pokażą to już wkrótce, przy urnach - rozmowa z europosłem, kandydatem do Parlamentu Europejskiego, Krzysztofem Hetmanem.

HetmanPraca w Komisji ds. Rozwoju Regionalnego, Komisji ds. Zatrudnienia i Spraw Społecznych oraz Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, blisko 200 wystąpień plenarnych w sprawach naszego regionu, 779 poprawek legislacyjnych, kilkadziesiąt zapytań do komisji, organizacja konferencji, seminariów, płatnych staży dla młodzieży z Lubelszczyzny... - tylko wycinek Pana pracy w europarlamencie. Za chwilę wybory, w których zapadnie decyzja, czy będzie Pan reprezentował Polskę w Brukseli przez kolejne lata. Jeśli Koalicja Europejska otrzyma zdecydowane poparcie, jakie będą priorytety?

Pierwsze, co trzeba będzie zrobić w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego, to odbudować silną i godną pozycję Polski w Unii Europejskiej, ponieważ ona przez 3-5 roku rządów PiS została zmarginalizowana. W Brukseli nikt z rządem PiS nie chce rozmawiać. My w Koalicji Europejskiej wiemy, gdzie leży polski interes, wiemy, co jest naszą racją stanu, potrafimy usiąść do stołu negocjacyjnego i twardo przekonywać do swoich postulatów. PiS od ponad 3 lat obraża, traktuje z pogardą, lekceważy naszych partnerów w UE, poucza wszystkich dookoła i ta polityka jest drogą do tego, aby przegrywać wszystkie sprawy ważne dla Polski. Jak chociażby w ostatnim czasie przegrana sprawa pracowników delegowanych, uregulowania transportu drogowego, która uderza w gigantyczny sposób w nasze firmy transportowe, dyrektywa azotowa, która spowoduje osłabienie konkurencyjności przemysłu chemicznego w Polsce, takie jak Puławskie Azoty i spowoduje, że wzrosną koszty produkcji nawozów sztucznych, co firmy sobie zrekompensują kosztem rolników i przedsiębiorców. Tego typu sprawy były podejmowane już w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego i Polsce zawsze udawało się niekorzystne dla nas decyzje zablokować. Dlatego, że Polska miała szacunek, a polski głos był ważny na arenie UE. I, pełniąc funkcję europosła, widziałem, jak dzień po dniu marka Polski, budowana od 1999 roku, jest przez ostatnie 3,5 roku unicestwiana przez politykę argumentów siły, którą rząd Prawa i Sprawiedliwości próbuje stosować wobec UE. Poprzez tak nieudolną politykę PiS, przegrywamy jedno za drugim głosowanie, w ważnych dla Polski sprawach. 5 lat temu skutecznie udawało się nam blokować niekorzystna dla naszych rodaków rozwiązania. Teraz, poprzez osłabiające pozycję Polski działania PiSu, nie udaje się tego dokonać. Kiedy zaczynałem pracę w Parlamencie Europejskim, chętnie zapraszano nas na różnego rodzaju, nawet nieformalne spotkania, tylko po to, aby posłuchać, co do powiedzenia ma Polska. Dzisiaj niestety tak już nie jest. Kiedy Wielka Brytania podjęła decyzję o wyjściu z UE, polski rząd popełnił tragiczny błąd – trzeba było zrobić tylko krok do przodu i wejść w utworzoną wówczas lukę, żeby Polska znalazła się w pierwszym szeregu państw, które decydowały o najważniejszych sprawach w UE. Polski rząd zrobił dwa kroki do tyłu, przez co znaleźliśmy się na marginesie.

 

Polski rząd nie radzi sobie w Unii?

Podam pierwszy z brzegu przykład. Wie Pani, jak wygląda kwestia wykorzystania unijnych środków na rolnictwo przez Polskę? Najgorzej w Europie. Jeszcze dwa i pół miesiąca temu płatności w PROW były na poziomie dwudziestu dziewięciu procent. Średnia unijna to pięćdziesiąt procent i mamy bardzo poważne zagrożenie utraty unijnych środków dla polskich rolników. To jednak sprawa, o której jakoś nie jest głośno i ani ARMiR, ani ministerstwo nie chciały tego głośno powiedzieć. Ja dowiedziałem się o tym w Brukseli, kiedy Komisja Europejska przedstawiała dokonania poszczególnych państw członkowskich w ramach wspólnej polityki rolnej. Tutaj w kraju ta informacja jest ukrywana przed opinią publiczną, bo telewizja publiczna zamiast informować obywateli o rzeczywistej sytuacji, zajmuje się propagandą rodem z PRLu.

 

Ostatnio swojego poparcia udzielił Panu Jacek Bury, radny sejmiku województwa lubelskiego, ale tym razem mówiący jako przedstawiciel branży transportowej i przedsiębiorca zatrudniający ponad 500 osób. Bez ogródek mówił o braku zaangażowania ze strony rządu w obronę interesów polskich przewoźników na arenie międzynarodowej i zagrożeniu utratą płynności finansowej dla setek firm transportowych z województwa lubelskiego. Kolejny przykład?

Tak, chodzi o procedowany właśnie w Parlamencie Europejskim tzw. pakiet mobilności, który wyznacza zasady i reguły funkcjonowania firm przewozowych na rynku unijnym. W myśl jego zapisów polscy przedsiębiorcy będą musieli zmagać się z niekorzystnymi dla nich przepisami unijnymi dotyczącymi m.in. czasu pracy kierowców czy dostępności rynku. Pakiet mobilności to jeden z moich priorytetów. Wspólnie musimy chronić polskich przedsiębiorców, do tego potrzebne są kompetencje i doświadczenie. Niestety obecny rząd nie potrafi znaleźć partnerów w UE z którymi może rozmawiać o tak istotnych kwestiach. Ponownie zresztą.

 

Rolnictwo, transport... jakie jeszcze zadania postawi Pan przed sobą w kolejnej kadencji?

Mój program, podobnie jak ten, który zrealizowałem w ciągu ostatnich pięciu lat, obejmuje konkretne działania na rzecz rozwoju naszego województwa i Polski. Jesteśmy w stanie wywalczyć kolejne 4 mld euro dla województwa lubelskiego w kolejnej perspektywie finansowej po roku 2020. Podobnie jak w poprzedniej kadencji będę angażował się w wyrównywanie szans oraz wspieranie samorządów i przedsiębiorców. Chcemy wprowadzić Europejski Program Onkologiczny, który zapewni właściwą opiekę osobom dotkniętym tą cywilizacyjną już chorobą, a wiemy, że jest ich coraz więcej. I co najważniejsze – chcemy przywrócić silną pozycję Polsk na arenie międzynarodowej.

 

Zbudowanie lepszej pozycji Polski w Unii Europejskiej jest możliwe bez zmiany sytuacji w kraju?

Nie. Z rządem PiS możemy się tylko cofać. Dlatego nie ukrywamy, że wybory do Parlamentu Europejskiego to pierwszy krok dla przywrócenia Polsce silnej pozycji i godności. Drugi będzie jesienią. Potrzebujemy w tej chwili mobilizacji, determinacji i entuzjazmu, jak największej liczby Polaków przy urnach 26 maja. Muszą nasi rodacy wiedzieć, że te pięć, dziesięć minut w lokalu wyborczym przełoży się na dziesięć lat powodzenia naszej ojczyzny. I tak, jak powiedziałem – my chcemy silnej Polski w Unii Europejskiej, która potrafi przekonywać do swoich postulatów. Oni chcą Polski słabej, bądź w ogóle nie chcą naszego kraju w UE. Zawsze powtarzam, że jeden gest w polityce jest bardziej wymowny niż tysiąc słów. Wyprowadzenie flagi UE z Kancelarii Premiera i z gabinetów wojewodów, retoryka i argumenty, które są dziś w przestrzeni publicznej, a których używa dziś PiS, to jest ta sama retoryka, te same argumenty i ta sama propaganda, która była używana w Wielkiej Brytanii w kampanii referendalnej. Kiedy Dawid Cameron przeprowadzał referendum też mówił, że jest absolutnie za tym, aby Wielka Brytania pozostała w Unii Europejskiej. Jak się to kończy, wszyscy widzimy. Widzimy, jakie są efekty populistycznej polityki, jaką widziałem w Wielkiej Brytanii i widzę dziś w Polsce.

 

Efekty populistycznej polityki się utrwalają – PiS ma w dalszym ciągu ogromne poparcie.

To się okaże 26 maja. Ja widzę, że ludzie boją się mówić to co myślą. Wróciliśmy do czasów słusznie minionych i ludzie naprawdę boją się mówić głośno o swoich poglądach, boją się jawnie angażować w obawie przed szykanowaniem ze strony aktualnej władzy. Przedsiębiorcy boją się, że jakiekolwiek zaangażowanie się w postulaty, w które oni głęboko wierzą, może się dla nich źle skończyć. Kiedyś była policja polityczna, dziś nasyła się różnego rodzaju kontrole. Jak zatem mają się nie bać? Podobnie rolnicy, o których rozmawialiśmy. PiS w kampanii tyle mówił o polskiej wsi, o rolnikach. Kiedy doszedł do władzy, byłem przekonany, że do wszystkich grup producenckich, które udało się utworzyć w Polsce, również dzięki pracy marszałka Sosnowskiego u nas, w województwie lubelskim, wyśle pomoc, wsparcie, zaproszenia do rozmów. A on do nich wysłał prokuratorów. Ludzie dziś zwyczajnie się boją, dlatego ja nie do końca wierzę w sondaże. PiS ma mocną pozycję i to jest faktem. Ale ten prawdziwy sondaż odbędzie się 26 maja przy urnach. Wierzę, że Polacy nam zaufają.

Dziękuję za rozmowę

 

Rozmawiała: M. Krawczyk

 

  • Brak komentarzy
Możliwość dodawanie komentarzy chwilowo jest wyłączona

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin