AFZanim wygrał Pan wybory na wójta przez pięć kadencji pracował Pan jako radny gminy Czemierniki. Jak to doświadczenie pomaga Panu w sprawowaniu najbardziej odpowiedzialnej funkcji w samorządzie, jaką powierzyli Panu mieszkańcy?

Z pewnością dwudziestoletnie doświadczenie radnego pomaga w ogromnym stopniu. Praca w samorządzie to już był kontakt z urzędnikami, z budżetem, ze szkołą, z najważniejszymi instytucjami, więc jest mi na pewno dużo łatwiej. Muszę jednak przyznać, że niektórych rzeczy, pomimo tego doświadczenia, uczę się od nowa - to trochę inna praca, inna perspektywa, inne spojrzenie na wszystko.

 

Ma Pan w tej nauce liczne towarzystwo – rada składa się w większości z osób, które stawiają pierwsze kroki w samorządzie...

Tak, mamy trzech radnych poprzedniej kadencji, pana przewodniczącego i dwóch radnych z PSL. Pozostali to faktycznie nowi, młodzi ludzie. Odbieram tę radę bardzo pozytywnie, to osoby, które chcą się uczyć, działać na rzecz gminy, dowiadywać się czegoś nowego. Są bardzo zaangażowani w sprawy swojej gminy i społeczeństwa, oby tak dalej.

 

Bardzo szybko pojawiła się wzmianka o partiach i to temat raczej nie do uniknięcia nawet na szczeblu samorządu gminnego. Pan swego czasu sympatyzował z PSL, a przynajmniej z tego ugrupowania członkami, ale nie jest Pan członkiem żadnej partii politycznej – to się teraz zmieni, zwłaszcza biorąc pod uwagę nowy układ sił w władzach?

Całe życie byłem apolityczny i bezpartyjny i tak zostanie. Wydaje mi się zresztą, że moje położenie i całej rady jest dobre, bo możemy rozmawiać z każdym. Nie należymy do żadnej partii, więc czy w powiecie rządzi PiS, czy w województwie, to z każdym jak sądzę można się dogadać i porozumieć. Trzeba rozmawiać.

 

A nie ma Pan jednak pokus, żeby jednak przyjąć barwy partyjne, biorąc pod uwagę, że od powiatu po województwo rządzi PiS? Działacze tej partii zapewne też chętnie widzieliby wójta gminy Czemierniki w swoich szeregach... Byłoby może Panu łatwiej?

Myślę, że tak (śmiech), ale nie zmierzamy w stronę żadnej partii. Wydaje mi się, że w takich małych miejscowościach, społecznościach, liczy się człowiek, a nie przynależność partyjna. Tak samo w powiecie. Rozmawialiśmy już ze starostą, myślę, że współpraca między nami będzie się układała poprawnie, ale bez mojego wejścia w struktury PiS. Ani żadnej innej partii.

 

Starosta i wicestarosta po rozpoczęciu kadencji składali w gminach wizyty, nazwijmy to zapoznawcze, ale głównym tematem rozmów były zdaje się drogi. Jakie w tym zakresie są oczekiwania, potrzeby gminy Czemierniki?

Naszym celem jest przede wszystkim droga Czemierniki-Wygnanów i na spotkaniu ze starostą podkreśliliśmy, że jest dla nas najważniejsza. Była obiecana jeszcze za poprzedniej kadencji i przepadła. Wniosek miał być złożony, chyba nie został, a droga wymaga gruntownej przebudowy. Natomiast jeśli chodzi o to, co zapowiedział obecny starosta, ma być robiony odcinek drogi w samych Czemiernikach od centrum w stronę Radzynia, ok. 2 kilometrów. Ma być remontowana w tym roku, to już zatwierdzony wniosek, ewentualne koszty po stronie gminy będą w granicach 15%. Dofinansowanie na projekt to 70%, reszta rozłoży się na powiat i gminę, no chyba że powiat sam sfinansuje 30%, bo to jego droga, ale w to możemy raczej wątpić. Zresztą 50:50 to praktyka i jeśli byłaby możliwość pozyskania gdzieś dofinansowania na inne drogi powiatowe, to nie będziemy się przed wkładem własnym bronić, bo te drogi naprawdę wymagają remontów.

 

W każdej gminie zaczyna się od tematu dróg, ale ma Pan z pewnością inne plany na gminę. Jakie są najważniejsze rzeczy, które w tej kadencji chciałby Pan razem z radą zrobić?

Przede wszystkim chcemy, żeby ta kadencja była nieco inna niż wcześniejsze. Nie chcemy się skupiać na drogach, bo przynajmniej te gminne nie są w złym stanie. Oczywiście jakieś remonty czy odcinki dróg będziemy robić, ale chcemy skupić się bardziej na czymś innym. Nasza gmina jako jedyna w powiecie nie ma domu kultury. Imprez czy spotkań jest całkiem dużo, a nie ma osoby, która by w jakiś sposób za to wszystko odpowiadała. Chcemy mieć dom kultury i przymierzymy się, jeśli się uda, do wybudowania odpowiedniego budynku w centrum Czemiernik. W ramach rewitalizacji chcemy taki budynek odtworzyć i umieścić w nim dom kultury i bibliotekę.

 

Są realne szanse na pozyskanie na ten cel środków?

Sprawdzaliśmy warunki specjalnego programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale zrezygnowaliśmy z brania w nim udziału, gdyż dofinansowanie byłoby 85-procentowe, ale do 2 mln, a inwestycja pochłonęłaby dwa razy więcej. Będziemy starali się składać wniosek do programu rewitalizacji obszarów wiejskich, gdzie można dostać dofinansowanie do 90 procent.

 

To będzie duża inwestycja?

Raczej nie możemy sobie pozwolić na zbyt duży rozmach, bo górna granica dotacji to dwa miliony złotych. Chcemy postawić budynek niezbyt duży, ale funkcjonalny. Drugą kwestią istotną dla nas, którą rozpoczęła już poprzednia władza, jest modernizacja stadionu. Wniosek został dwukrotnie oceniony, przeszedł (z tego co wiem, inwestycja rusza niedługo?). Po modernizacji będziemy mieli stadion z ogrodzeniem, zapleczem, sceną potrzebną na gminne imprezy, całość powinna zamknąć w kwocie ok. 3 milionów ośmiuset tysięcy złotych. To spory projekt, dofinansowanie jest w granicach 50%.

 

To dwie najważniejsze inwestycje, ale jak sądzę jest wiele pomniejszych, zapewne każdy z radnych ma swoje pomysły, które pojawiły się przy rozmowach z mieszkańcami.

Tak, każdy radny ma swoje pomysły i będą one omawiane i brane pod uwagę. Będziemy je realizować, na pewno nie wszystkie naraz. Nie unikniemy też kwestii dróg, bo w każdej miejscowości znajdą się odcinki wymagające nakładu pracy i finansów, czy to drogi gruntowe, czy betonowe do pokrycia asfaltem, ale to są koszty, a my musimy być rozważni, zwłaszcza że zaczynamy z dużym kredytem.

 

Jak wygląda zadłużenie gminy?

W tym momencie mamy kredyt w wysokości ponad trzech milionów ośmiuset tysięcy. Stadion przeszedł, więc musimy liczyć się z koniecznością dodatkowego zadłużenia, szacuję że na ten rok będzie to łącznie ponad pięć milionów. Trzeba myśleć o spłacaniu i na pewno nie poszalejemy, z naszym niewielkim budżetem na pewno nie uda się przeprowadzić wszystkich potrzebnych inwestycji w rok czy dwa lata.

 

Jakieś szanse na dopływ gotówki? Jak się ma sprawa z działkami w Czemiernikach przygotowanymi do sprzedaży pod budowę jednorodzinną?

Nie jest najlepiej, inwestycja była droga, a do tej pory sprzedały się cztery działki. Będziemy już w tym roku bardziej reklamować te tereny, postaramy się o większą ilość ogłoszeń, może banerów, tak żeby znaleźć kupców. Mamy dwadzieścia cztery działki, które mogłyby przynieść do budżetu ok. pięciuset, sześciuset tysięcy złotych, to kwota nie do pogardzenia. Osobiście zachęcałbym do kupna działek, mieszkam w pobliżu, to fajna, spokojna okolica – polecam.

 

Co dzieje się z chlubą Czemiernik, czyli pałacem? Właściciele mają jakieś plany, bo zdaje się, że były szeroko zakrojone? Jest jakaś współpraca pomiędzy fundacją i gminą?

Współpraca jest w tym momencie utrudniona, bo jak wiadomo właścicielka pałacu wyjechała. Próbujemy jednak nawiązać jakiś ściślejszy kontakt, bo trudno jest mówić o promocji Czemiernik bez pałacu, a nam zależy na przyciągnięciu do nas osób z zewnątrz, turystów. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce. Z tego co wiem, chyba nie do końca powiodły się starania właścicieli o dotację na rewitalizację obiektu, ale to jeszcze nie są potwierdzone wieści.

 

Mówiliśmy o domu kultury, czy nie było pomysłu, żeby ulokować go w gotowym już niedługo dworku w Bełczącu? Podobne rozwiązanie ma sąsiednia gmina, dom kultury znajduje się w Woli Osowińskiej a nie w Borkach, a przecież na rewitalizację dworku gmina wydała spore pieniądze...

Były faktycznie takie przymiarki, ale to ze strony poprzednich władz. Rozmawiałem na ten temat z radnymi i zdecydowana większość uważa, że miejsce gminnego ośrodka kultury jest w Czemiernikach. Dworek w Bełczącu będzie musiał być wykorzystywany w celach związanych z kulturą, bo nie po to jest on dużym kosztem remontowany, żeby pozostawić go niewykorzystanym, ale dom kultury będzie w Czemiernikach.

 

Krążyła wieść, że jeszcze w czasie kampanii wyborczej stwierdził Pan kategorycznie, że w razie Pana wygranej skończą się pieniądze na Bełcząc. To prawda? Skąd taka decyzja?

Powiem tak, dworek to są duże koszty dla gminy. Jak wiadomo bardzo duża różnica była między ceną kosztorysową a tą, którą płacimy wykonawcy. Dwa miliony osiemset tysięcy, które finalnie zapłacimy, to suma o wiele przekraczająca nasze plany. To nie jest tak, że dla Bełcząca nie pójdzie teraz żadna złotówka, ale na pewno każdą złotówkę będziemy oglądać bardzo uważnie. Ta inwestycja pochłonęła bardzo dużo pieniędzy, a my musimy robić też coś w innych miejscowościach, których mamy sporo. Bełcząc nie był zaniedbywany do tej pory i dopóki ten dworek nie zostanie wyremontowany, musimy ograniczyć wydatki na tę miejscowość.dscf2927

 

Pracował Pan w szkole, wielokrotnie na sesjach zabierał Pan głos w sprawach z nią związanych, a wiemy doskonale, że oświata zajmuje chyba najpoważniejsze miejsce w budżetach samorządów. Sytuacja gminy Czemierniki na tle innych gmin jest zdaje się i tak komfortowa, nie macie małych, kosztownych szkół, które decyzją rządu trzeba utrzymywać, ale jakie ma Pan plany związane z oświatą gminną? Będzie rozwój, czy raczej cięcia kosztów?

Szkołę znam faktycznie bardzo dobrze, pracowałem tam dwadzieścia cztery lata, osiemnaście przewodniczyłem komisji oświaty, więc ta problematyka jest mi doskonale znana. Szkoła jako jedyna placówka oświatowa na pewno nie będzie zaniedbywana, ale problemy będą. Rozpoczynający się po wakacjach rok będzie pierwszym bez gimnazjum, odejdą nam trzy klasy, dwie w Czemiernikach, jedna w Maryninie, który przejmuje Radzyń, nowe arkusze organizacyjne będą zatem wymagały bacznej uwagi. Tracimy dziewięćdziesiąt godzin, czyli pięć etatów, także tu problemy na pewno będą i nie wiem, czy uda się uniknąć redukcji. Mam nadzieję, że razem z dyrektorem uda się nam jednak opanować tę sytuację.

 

Czego z Pana punktu widzenia jako wieloletniego nauczyciela szkoła czemiernicka potrzebuje najbardziej?

Uważam, że oświata w naszej gminie była i jest w bardzo dobrej kondycji. Pieniądze, które dawał do tej pory samorząd, były wystarczające, nasza szkoła jest bardzo dobrze wyposażona w pomoce naukowe, jako pracownicy byliśmy zawsze dumni z tego, jakimi pracowniami dysponujemy. Jeśli chodzi o pieniądze, tu naprawdę nie ma problemu. Jedyny, jaki może być, to właśnie problem z arkuszem, który zmieni się w wyniku reformy i pan dyrektor może mieć kłopot z zapewnieniem wszystkim pracownikom zatrudnienia.

 

Miał Pan przez wiele lat kontakt z dziećmi i młodzieżą. Ma Pan z radnymi jakieś pomysły na uaktywnienie tej sporej części lokalnej społeczności?

Dom kultury jest jednym z takich pomysłów, chcemy żeby mieli miejsce, gdzie prowadzone są różne ciekawe zajęcia, plastyczne, muzyczne, taneczne. Chcemy też, żeby młodzież bardziej zaangażowała się w przygotowywanie imprez, bo to tej pory chętnie korzystała z oferty, ale niekoniecznie aktywnie brała udział w procesie przygotowywania. Bardzo chciałbym zaktywizować młodych mieszkańców, zawsze miałem dobry kontakt z młodymi i mam nadzieję, że uda nam się robić wiele dla nich, ale też z nimi.

 

Startował Pan z hasłem "postaw na zmiany". Teraz widać już, że chce Pan lekko zmienić kierunek inwestycji, ale co jeszcze ma się tak naprawdę zmienić w gminie?

W samym urzędzie chcemy wprowadzić kilka zmian organizacyjnych, pozmieniać stanowiska pracy. Mamy też kilku pracowników emerytów, z którymi już niedługo zakończymy współpracę, a dzięki temu będziemy mogli połączyć niektóre stanowiska i zredukować etaty, bo tu też szukamy oszczędności. Nie będzie to rzutowało na funkcjonowanie urzędu, a jeśli już to na plus, mieszkańcy nie odczują, że brakuje pracowników. Chcemy, żeby było nieco taniej, a nadal skutecznie.

 

A poza urzędem?

Chcemy uatrakcyjnić naszą gminę. Nie stworzymy tu przemysłu, trudno jest tu więc mówić o nowych miejscach pracy, ale położenie gminy ma inne walory, chcemy postawić na promocję i rozwój turystyki. Brakuje nam zaplecza gastronomicznego, lokali, w których mieszkańcy i inni odwiedzający gminę mogliby zjeść, wypić kawę, spotkać się ze znajomymi. Chcemy pooznaczać ścieżki turystyczne, rowerowe wypromować ciekawe miejsca. Jest tu ładnie i chcemy ten atut wykorzystać. Chcemy też nieco zmienić formułę imprez gminnych, rozwinąć ofertę dla mieszkańców. Mamy sporo planów.

 

Ze zmian już mieliście małe zmiany w radzie – Pana mandat trafił do Pana brata i w ten sposób gmina Czemierniki jest chyba pierwszą, w której współrządzą bliźniacy. Przewiduje Pan harmonijną współpracę, czy mogą być zgrzyty? Nie miał Pan obaw, że start Pana brata może zostać nie najlepiej odebrany w społeczeństwie?

Wygrałem wybory na radnego w moim okręgu i w związku z objęciem stanowiska Wójta musiałem zrezygnować z mandatu. Mój brat był pełnomocnikiem komitetu ,,Postaw na zmiany” i jego kandydatura wydała mi się logiczna. Mieszka w tym samym okręgu, jest znany w środowisku, także jest nauczycielem w sąsiedniej gminie. Mam nadzieje ze będziemy dobrze współpracować.

 

Zapowiadał Pan na początku swojej kadencji, że drzwi Pana gabinetu będą otwarte dla mieszkańców. Są faktycznie i mieszkańcy z tego korzystają?

Są i wizyt mam bardzo dużo, chwilami nie mam prawie na nic czasu, bo zdarzają się takie dni, kiedy drzwi się praktycznie nie zamykają. Każdy mieszkaniec ma swoją sprawę i to sprawę do wójta, staramy się je rozwiązywać, bo niektóre są bardzo ważne i wymagają jak najszybszego załatwienia. Generalnie nie narzekam na brak kontaktu.

 

Drzwi pozostaną otwarte, czy jednak wprowadzi Pan jakieś ograniczenia, żeby mieć czas na inne obowiązki?

Pozostaną, myślę, że to utrzymamy. Wiadomo,że nie zawsze jestem w urzędzie, mam sporo wyjazdów i obowiązków poza gabinetem, ale chciałbym być dostępny dla mieszkańców w możliwie dużym zakresie. Zresztą ważne są różne uwagi, które mi przekazują, więc ten kontakt jest bardzo cenny.

 

Jaką gminę chciałby Pan widzieć za pięć lat, po zakończeniu swojej kadencji?

Za pięć lat... chciałbym wiedzieć gminę taką, żebyśmy mogli powiedzieć sobie, że przepracowaliśmy naszą kadencję skutecznie. Że nie wzrósł nasz dług, żebyśmy przynajmniej utrzymali zadłużenie na tym samym poziomie, jeśli nie zmniejszyli. Chciałbym mieć dom kultury z prawdziwego zdarzenia, bogaty kalendarz imprez, żeby mieszkańcy mogli spotykać się nie tylko na tradycyjnych dożynkach, ale też dniach Czemiernik. Chciałbym, żeby stadion stał się miejscem aktywnych spotkań, nie tylko sportowych i tak najprościej – chciałbym, żeby mieszkańcom żyło się lepiej. Nie tylko ze względu na samorząd, ale też sytuację w naszym kraju, które rzutuje przecież w dużym stopniu na codzienne życie. Chciałbym, żeby nie musieli wyjeżdżać za pracą, a jeśli nawet, to żeby chętnie do Czemiernik wracali, odwiedzali rodzinne strony i byli z nich dumni.

 

Rozmawiała: M. Krawczyk

 

 

 

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 1000 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-1000 znaków
warunki użytkowania.

WYDAWCA


logo arx

 

ARX-MERITUM Sp. z o.o.

ul. Dąbrowskiego 16

21-300 Radzyń Podlaski

REDAKCJA


Kontakt:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redaktor naczelny - Magdalena Krawczyk

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

882-999-824

 

Dziennikarze

Dominika Lipowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Małgorzata Brodowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Andrzej Kotyła (felietonista)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

REKLAMA


Kontakt: 604-585-595

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cennik

Specyfikacja techniczna reklam

Regulamin